http://www.bibula.com/?p=15257
Profesor Maria Dorota Majewska nie jest profesorem jakiegoś
“marketingu” czy innej pseudonauki, jakie rozpleniły się w Polsce na
prywatnych uczelniach, wykorzystującym swój tytuł profesorski do
przydania sobie autorytetu w dziedzinach, o których nie ma pojęcia.
Prof. Majewska jest wybitnym neurobiologiem. Przez 25 lat pracowała w
czołowych instytucjach naukowych USA, między innymi na uniwersytetach
Harvarda i Missouri oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie.
Obecnie w Zakładzie Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego
Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Posłuchajmy, co ma do
powiedzenia w sprawie szczepionek, które międzynarodowa łobuzeria i
złodzieje wciskają nam na siłę. Oto wywiad z nią zamieszczony w Angorze
z dnia 27.09.2009.
Poszczególne kraje zamawiają miliony, dziesiątki milionów
szczepionek przeciwko świńskiej grypie, które najwcześniej znajdą się w
naszych aptekach na początku przyszłego roku. Tymczasem już jesienią
świat może zaatakować pandemia.
- Na razie żadnej pandemii grypy nie ma i nie było.
Ale nie tak dawno WHO po raz pierwszy od 41 lat ogłosiła najwyższy stopień zagrożenia pandemią grypy.
– Według Państwowego Zakładu Higieny, w Polsce było tylko 13
potwierdzonych przypadków zachorowań na tzw. świńską grypę. Wszystkie
osoby wyzdrowiały, a choroba miała bardzo łagodny przebieg. Gdy w
takiej sytuacji ktoś straszy mnie, że za chwilę wybuchnie pandemia i na
świecie zachorują setki milionów, a może i miliardy ludzi, to ja w to
nie wierzę. Zastanawiam się, na ile wiarygodne mogą być plotki
publikowane coraz częściej poza największymi mediami (głównie w
internecie), że możliwe jest świadome i celowe uwolnienie takiego
wirusa w niektórych krajach dla osiągnięcia gigantycznych zysków. A co
do WHO – to pamiętajmy, że ta organizacja w znacznym stopniu jest
finansowana z pieniędzy światowych koncernów farmaceutycznych.
To brzmi jak scenariusz kiepskiego thrillera? –
W przeszłości w USA lub Wielkiej Brytanii, nie mówiąc już o państwach
totalitarnych, dochodziło do eksperymentów z bronią biologiczną. Do
nielegalnego zarażania żołnierzy i cywilów, obywateli własnych państw,
różnymi groźnymi chorobami. Dla mnie szczególnie niepokojąca była nie
tak dawna informacja z Czech, gdzie tamtejsze służby medyczne wyłapały
partię testów szczepionek na grypę sezonową zanieczyszczoną wirusem
ptasiej grypy, która jest o wiele bardziej niebezpieczna od świńskiej.
Nie znajduję innego wytłumaczenia tego przypadku jak czyjeś celowe
działanie. Dlatego nie ufam żadnemu rządowi, żadnej światowej organizacji.
Te instytucje, podobnie jak niektóre media, ośmieszają tych, którzy
nawołują do zachowania czujności. Ale uważam, że lepiej wydać się
śmiesznym i przeżyć, niż zbagatelizować problem i zachorować. Czasem
można czytać między wierszami (w informacjach, które docierają do nas z
WHO czy innych instytucji, na przykład z amerykańskiej agencji CDC
(Centers for Disease Control and Prevention). I właśnie z doniesień CDC
można się dowiedzieć, że jak na razie wirus świńskiej grypy nie wymaga
szczepień, a nawet silnych leków, gdyż każdy zdrowy człowiek jest w
stanie samemu się z nim uporać. Świńska grypa może być problemem
jedynie dla osób cierpiących na określone schorzenia.
Właściwie każda dostępna w Polsce publikacja na temat
szczepień ochronnych i prawie wszyscy lekarze zgodnie radzą szczepić
się na wszystkie możliwe choroby – od zwykłej grypy po pneumokoki,
zapewniając o wyjątkowej skuteczności tych szczepionek. –
Dwa-trzy lata temu w “British Medical Journal” ukazały się wyniki
japońsko-włoskich badań dotyczących skuteczności szczepień na grypę
sezonową. Przeprowadzono je na dużej populacji z tego samego obszaru.
Połowa badanych została zaszczepiona, a drugiej połowie podano placebo.
Wniosek był taki, że te szczepionki są nieskuteczne. A nawet, że
szczepieni chorowali częściej. Notowano wiele powikłań poszczepiennych,
zwłaszcza u osób po 65. roku życia. Z bazy danych CDC możemy się
dowiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych w okresie 18 lat zanotowano 60
tys. udokumentowanych zgonów wśród zaszczepionych zdrowych ludzi. Jest
też bardzo interesująca nowa publikacja japońskich badaczy dotycząca
tzw. grypy hiszpanki (w latach 1918-1919 uśmierciła od 50 do 100
milionów ludzi na całym świecie – przyp. autora). Japończycy doszli do
wniosku, że do tak wielkiej śmiertelności mogła przyczynić się…
aspiryna. Lek wówczas nowy, lecz bardzo już rozpowszechniony i
reklamowany jako panaceum prawie na wszystko. Ponieważ aspiryna obniża
temperaturę i hamuje w organizmie produkcję pewnych hormonów, które
służą do pobudzenia układu odpornościowego, to niewykluczone, że jej
zażycie mogło stać się główną przyczyną tak wielkiej śmiertelności. Nie
bez znaczenia miało też wycieńczenie wielu społeczeństw zakończoną
właśnie wojną.
Istnieje teoria, że szczepionki mogą negatywnie ingerować w system immunologiczny człowieka.
– Jest na to dużo dowodów. W Stanach Zjednoczonych na skutek powikłań
poszczepiennych mogło umrzeć od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy
dzieci. Rozbieżności są tak duże, gdyż – według Amerykańskiej Agencji
Leków – ilość raportowanych powikłań po lekach, szczepionkach i
zabiegach wynosi zaledwie od 1 do 10% takich przypadków. Szczepionki
mogą powodować schorzenia neurologiczne, immunologiczne, a także
uszkadzać wiele organów. Niektóre bardzo poważne naukowe teorie
uważają, że gwałtowny wzrost zachorowań na cukrzycę, zarówno
pierwszego, jak i drugiego stopnia, może być spowodowany nadmiarem
szczepień. Skutkiem szczepień mogą być też choroby auto-immunologiczne,
gdy organizm zaczyna atakować własne komórki. Niektóre szczepionki mogą
być szczególnie niebezpieczne dla trzustki, tarczycy, gonad.
W internecie można zapoznać się z bardzo ostrą polemiką
między panią a Polskim Towarzystwem Wakcynologii (wakcynologla – nauka
zajmująca się szczepieniami ochronnymi). – PTW zaatakowało
mnie z powodu badań, jakie prowadzę ze środków Unii Europejskiej. W
dużym skrócie sprawa dotyczy autyzmu i potencjalnej roli thimerosalu w
patogenezie tej choroby. Jak wiadomo - thimerosal,
który przez kilkadziesiąt lat był dodawany do szczepionek oraz innych
medykamentów (bez rygorystycznych badań świadczących o jego
bezpieczeństwie) – zawiera znaczne ilości rtęci,
która w każdej postaci jest substancją bardzo toksyczną. Powoduje
zaburzenia rozwojowe u dzieci, u dorosłych choroby neuro-degeneracyjne
(Alzheimera i Parkinsona) oraz degeneracyjne zmiany w systemach
reprodukcyjnych kobiet i mężczyzn, upośledzając ich zdolności rozrodcze
(kraje skandynawskie wprowadziły zakaz używania rtęci).
Czy thimerosal występuje także w szczepionkach dostępnych w Polsce?
– Praktycznie jest we wszystkich polskich szczepionkach.
Również w szczepionkach przeciwko grypie?
– W ogromnej większości.
Z naszej rozmowy czytelnik powinien wyrobić sobie pogląd: szczepić się, czy też nie szczepić?
– Staram się nie udzielać takich rad. Każdy może mieć w tej sprawie
własne zdanie. Ja na pewno nie zaszczepię się ani na grypę sezonową,
ani na świńską.
Często rodzice pytają mnie, czy mają szczepić swoje małe dzieci?
Wówczas odpowiadam im, żeby ważyli, czy w razie zachorowania dana
choroba ma łagodny przebieg, czy jest łatwa w wyleczeniu, na przykład
antybiotykami? W Polsce przymusowo szczepi się noworodki w pierwszych
godzinach życia przeciwko żółtaczce typu B. Tymczasem ostatnie badania
amerykańskie wykazały, że dzieci szczepione szczepionkami ze związkiem
rtęci dziewięć razy częściej są upośledzone umysłowo niż te, które nie
są szczepione. W wielu cywilizowanych krajach świata na żółtaczkę typu
B szczepi się dopiero nastolatków, przed rozpoczęciem życia płciowego.
Myślę, że warto zaszczepić się przeciw polio, chociaż drugiej strony w
Polsce od lat nie zanotowano żadnego przypadku tej choroby i moim
zdaniem bezpieczniej byłoby podawać tę szczepionkę dzieciom po
ukończeniu 3. roku życia. Można też szczepić przeciwko odrze.
Pamiętajmy jednak, że mimo szczepień dzieci nadal chorują na tę
chorobę. To samo mogę powiedzieć o krztuścu.
A gruźlica? To sprawa bardzo dyskusyjna. Jest
kilka dużych badań w tym jedno przeprowadzone przez WHO w Indiach. I co
się okazało? Szczepieni (BCG) chorowali częściej.
Podobno w wielu krajach rządy już szykują się do przymusowych szczepień przeciwko grypie A (H1N1).
– Słyszałam, że taki scenariusz jest możliwy w Grecji, Wielkiej
Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Francji. Wiem jednak, że istnieją tam
też bardzo silne i dobrze zorganizowane społeczne grupy protestu, więc
pewnie się im nie uda.
Rozmawiał: Krzysztof Różycki
|