W Monako ukazała się właśnie ostatnia książka zmarłego we wrześniu 2005 roku
Władimira Wołkowa, francuskiego pisarza pochodzenia rosyjskiego i specjalisty
od „medialnej manipulacji świadomością”, poświęcona jego uwagom na temat
dezinformacji. Wołkow znany jest w Polsce ze swej powieści „Montaż”, wydanej u
nas po raz pierwszy oficjalnie dopiero w ubiegłym roku. „Montaż” opowiadał o
metodach dezinformacji stosowanych przez KGB celem wpływania na opinię
publiczną Zachodu, w tym o posługiwaniu się dysydentami świadomie
współpracującymi z sowiecką bezpieką. Książka była uważana przez
michnikowszczyznę za niebezpieczną do tego stopnia, iż Adam Zagajewski ukrywał,
że był jej tłumaczem, a egzemplarze „Montażu” wydanego w Londynie przez Polonię
Book Fund znikały z bibliotek publicznych i prywatnych, by „niebezpieczne
treści” nie dotarły do Polaków.
W tym roku wydano w języku polskim inną znaną powieść Wołkowa, „Werbunek”,
poświęconą próbie przewerbowania oficera KGB.
W opublikowanej teraz „Dezinformacji widzianej ze Wschodu” Wołkow omawia
książkę sowiecko-rosyjskiego politologa Siergieja Kara-Murzy „Manipulowanie
świadomością”, wydaną w Moskwie w 2003 r. Wołkow pomija tezę autora, jakoby
twórcy pieriestrojki wykorzystali dezinformację do zlikwidowania komunizmu, i
koncentruje się na charakterze i oddziaływaniu manipulacji za pośrednictwem
mediów.
Wołkow był i pozostał „zoologicznym antykomunistą”, ale likwidacja imperium
sowieckiego i powrót Rosji w postkomunistycznej formie spowodowały, że jego
zachwyt dla tradycyjnego nacjonalizmu rosyjskiego radykalnie wpłynął na
widzenie świata przez pisarza, który uważa się za zachodniego Rosjanina.
Dlatego Wołkow wykorzystał swoją książkę do krytykowania Stanów Zjednoczonych i
popierania wszystkich tez propagandy putinowskiej, np. w sprawie Czeczenii,
Serbii, wojny w Iraku, niepodległości Ukrainy i wielu innych. Raz autor posunął
się nawet do porównania skazania Ericha Honeckera według prawa „innego
państwa”, czyli RFN, do ewentualnego porwania Clintona z Waszyngtonu i osądzenia
go w Arabii Saudyjskiej. Dał tym samym doskonały przykład manipulacji, bowiem
NRD nie było żadnym „innym państwem”, tylko sowiecką kolonią, zaś Honecker
funkcjonariuszem władz okupacyjnych, a jedynym państwem niemieckim była
Republika Federalna, podczas gdy Arabia Saudyjska jest niepodległą ojczyzną
swoich mieszkańców.
Tak więc ocena tego, co jest, a co nie jest dezinformacją, zależy od poglądów
dwu wymienionych teoretyków. Te ideologiczne zarzuty pod adresem uwag Wołkowa
nie przekreślają jednak wartości „Dezinformacji widzianej ze Wschodu”, gdy
omawia metody dezinformacji, warunki jej skuteczności i obrony przed nimi.
Dezinformacja była bronią sowiecką przejętą od myśliciela chińskiego Sun Tzu,
autora „Sztuki wojny” (V w. p. Chr.), a obecnie jest, zdaniem Wołkowa, masowo
stosowana przez media społeczeństw postindustrialnych uzależnionych od
telewizji, w których manipulowanie świadomością stało się technologią
panowania. Normalnie wydarzenie tworzy informacje, natomiast z dezinformacją
mamy do czynienia wtedy, gdy zależność jest odwrotna; informacja tworzy
wydarzenie w świadomości manipulowanego „ludu”.
Dezinformacji nie należy mylić z kłamstwem czy propagandą. Kara-Murza, który
woli posługiwać się terminem „manipulowanie świadomością”, definiuje ją jako
narzędzie narzucania swojej woli ludziom poprzez programowanie ich zachowania w
drodze oddziaływania duchowego. Dezinformacja zawsze jest w służbie „porządku
światowego”, a posługujący się nią chce tego, co uważa za nasze dobro, np. III
RP, rządy Kwaśniewskiego, Mazowieckiego i Geremka jako stan najwyższego
szczęścia dla Polaków.
Sens manipulowania świadomością polega nie na przymusie, lecz na przeniknięciu
do duszy, do podświadomości, i sprawieniu, że manipulowany będzie chciał tego
co my chcemy, by pragnął. By dominować nad ludźmi, najpierw trzeba zapanować
nad ich świadomością. W ten sposób rodzi się, zdaniem Wołkowa, miękki
totalitaryzm. Manipulowanie świadomością pozbawia więc jednostkę wolności
skuteczniej niż przymus bezpośredni, i to bezboleśnie, co jest jednak postępem.
Każdy przecież wolałby być manipulowany przez Lisa za pomocą programu „Co z tą
Polską” niż torturowanym przez Lunę Brystygierową.
Warunki skuteczności
Człowieka bezbronnym wobec manipulacji czyni bałagan w myśleniu. Jeśli zmusi
się go, by wątpił w stabilne prawdy życiowe, jeśli wyłączy się „zdrowy
rozsądek”, w czym pomagają nam media, zwłaszcza telewizja, jednostka staje się
bezbronna i w rezultacie jej ambicją jest tylko myślenie tak, jak myślą inne
osoby, które z kolej myślą tylko to, co nakazują im media.
Warunkiem skuteczności manipulowania świadomością jest wykorzenienie,
odrzucenie przeszłości, tradycji. Człowiek pozbawiony swojego naturalnego
środowiska, bez swojej grupy, rodziny, ojczyzny i historycznych więzi, który odrzucił
tradycyjne bariery kulturowe, wyeliminował wszystkie zakazy i tabu właściwe
społeczeństwu tradycyjnemu i w to miejsce stworzył etykę jedyną i uniwersalną,
staje się bezsilny wobec dezinformacji.
Człowiek jest więźniem języka, którym się posługuje, ale słowa nie mają już
swego właściwego sensu, lecz taki, jaki się im nadaje w danym momencie, np.
okazuje się, że system stalinowski to taki, w którym „represjonowany” Kaczmarek
urządza konferencję prasową przed siedzibą premiera. Stąd Wołkow rozróżnia język
tradycyjny i język stworzony przez społeczeństwo przemysłowe, przejęty przez
ideologię i rozpowszechniany przez prasę, radio, a zwłaszcza telewizję. Słowa
klucze, jak demokracja, tolerancja, pluralizm, służą w nim za wytrychy, by
przeniknąć do opiniotwórczej części społeczeństwa. Pojawienie się języka
telewizyjnego spowodowało głęboki kryzys wartości, ponieważ mowa jest ściśle
związana z ich systemem.
We Francji po 1968 r. kulturę humanistyczną zastąpiono kulturą-mozaiką, czyli
kulturą wybiórczą, fragmentaryczną, pozbawioną ducha syntezy, oderwaną od
wartości i tradycji, niszcząc w ten sposób tradycyjny system uniwersytecki.
Nowe uniwersytety tworzą „proletariat myśli”, łatwo poddający się manipulowaniu
przez oligarchię reprodukującą się przez dziedziczenie i kooptację. By
przekonać się o prawdziwości tej tezy wystarczy sprawdzić, gdzie pracują dzieci
czołowych ludzi „Wybiórczej” i „Polityki”. Nowa szkoła nie czyni człowieka
zdolnym do refleksji i służby Ojczyźnie, ale wychowuje poprawnego obywatela i konsumenta.
Dlatego manipulanci, jeśli chcą byś skuteczni, muszą opanować szkołę i media.
Techniki
Zdaniem Kara-Murzy i Wołkowa obecne metody dezinformacji polegają na adaptacji
technik reklamowych do polityki. Ich podstawą jest zjawisko asocjacji; konsument
kupuje samochód, ponieważ podświadomie żywi nadzieję, że dostanie dodatkowo
piękną dziewczynę, która go reklamuje. W ten sam sposób dezinformator
„sprzedaje” idee, stara się przy tym oddziaływać na niskie instynkty
„konsumenta”.
Kandydata lub program rzuca się na rynek jak pachnące mydełko, przesłanie
polityczne podaje się na przemian z neutralnym przesłaniem reklamowym, w ten
sposób pierwsze nadaje powagi drugiemu.
Wołkow wymienia siedem podstawowych technik manipulowania świadomością.
- Słowo
Przeciwnikowi trzeba nakleić etykietkę, określić go np. jako stalinistę,
faszystę, inkwizytora polującego na czarownice. Musi on wtedy starać się pozbyć
tej etykietki, tłumaczyć, że nie jest stalinistą czy inkwizytorem, a jeśli
polityk nie ma dostępu do mediów, już jest załatwiony.
- Liczba
Klasycznym przykładem jest podawanie liczebności demonstracji; podczas gdy
policja ocenia jej uczestników na 500, media na 5 tysięcy i wystarczająco
często powtarzają, by ta „informacja” pozostała w głowie słuchacza.
- Powtarzanie
Sposobem najskuteczniejszym jest stałe powtarzanie jakiejś tezy. Łącząc często
twierdzenia z ideami nieprawdziwymi tworzymy złudzenie logicznego łańcucha, np.
Polska przeżywa chaos i pogrąża się w kryzysie nieznanym demokracjom zachodnim.
Podstawą jest tu wiara, a nie analiza, gdyż jak pisał komunistyczny teoretyk
Gramsci, masy mogą przyjąć filozofię tylko w formie wiary.
- Hałas
Artykuły, audycje, programy pozbawione jakichkolwiek treści są ważnym
instrumentem. Ich rola polega jednak nie na oddziaływaniu, ale na zajmowaniu
miejsca. Im więcej ble, ble, tym mniej miejsca dla rzeczowych informacji.
- Cliché
Chodzi o wykorzystanie schematu znanego społeczeństwu. W państwach
postkomunistycznych ludzie są przyzwyczajeni, że władza podsłuchuje i szpieguje,
ponieważ takie było ich doświadczenie. Wystarczy więc wykorzystać to
przekonanie do opisu nowej sytuacji, którą chcemy skompromitować. Wrzask
obecnej opozycji o masowych podsłuchach ma na celu wykorzystanie tego
doświadczenia i spowodowanie asocjacji w umyśle społeczeństwa obecnego rządu z
dawnym, komunistycznym.
- Obraz
Najprostszą metodą jest zestawianie negatywnych zdjęć z tekstem na temat osoby
lub instytucji, którą chcemy skompromitować. Bardziej wyrafinowana technika to
np. pokazywanie trików filmowych. Klasycznym przykładem jest tu reportaż
przedstawiający wiele trupów, rzekomych demonstrantów zastrzelonych w
Timiszoarze przez ludzi Ceausescu, a w rzeczywistości ciał osób zmarłych z
przyczyn naturalnych w szpitalach i zebranych z prosektoriów.
- Triki
Wołkow przytacza klasyczny już przykład. Dziennikarz pyta przybyłego do USA
papieża o jego stosunek do domów publicznych. To u was one są? – dziwi się
papież. Następnego dnia gazety donoszą, że papież chciał się przede wszystkim
dowiedzieć, czy w Ameryce są domy publiczne.
Media przestały być instrumentami informacji, lecz stały się narzędziami
ideologii – podsumowuje Wołkow. Przekazują nie wiadomości, lecz idee, które
wnikają do naszej świadomości wbrew naszej woli.
Obrona
Jak bronić się przed manipulacją osaczającą nas z mediów? Zdaniem Wołkowa
dobrze jest od czasu do czasu wyłączyć telewizor na dwa tygodnie, a wówczas
zdrowy rozsądek powróci. Trzeba szanować tradycję i przeszłość, nawiązywać do
niej i czerpać z literatury klasycznej swego narodu zamiast pogrążać się w
nowomowie wtłaczanych nam bestsellerów. W głowie należy zawsze mieć interes
własny, swoich potomków i interes narodu oraz pytać, jaki jest interes tego,
który do nas mówi, lub interes jego patrona. A najważniejsze to myśleć, odrzucić
język, terminologię, koncepcje manipulatora i unikać wszystkich kategorii
ideologicznych. Nie wolno nam przyjmować narzuconej płaszczyzny konfrontacji.
Trzeba zachować przede wszystkim ostrożność przed powtarzaniem clichés. Gdy
dziennikarz zamiast całego problemu przedstawia nam jedynie jego fragment, gdy
zaczyna grać na uczuciach, powinna zapalać się nam w głowie czerwona lampka.
Szczególnie niebezpieczny jest brak dialogu, ale też sztuczny okrągły stół z
wyreżyserowaną spontanicznością. Klasycznym przykładem takiej operacji jest
cotygodniowa „Puszka Paradowskiej” w Superstacji, gdzie reprezentanci prawicy
mają zadanie ułatwiać propagandę kolegom z lewicy w otoczce sztucznego
pluralizmu.
***
Małe addendum z mojej
strony: po przeczytaniu powyższego tekstu każdy może spytać: "No dobrze,
tyle teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Jak w ogóle rozpoznać próbę
manipulacji?" Istotnie, nie jest to łatwe zadanie, dlatego proponuję
zapoznanie się z postem Castanedy. Na uwagę szczególnie zasługuje zapis
dyskusji z Panem Wojciechem Orlińskim na jego blogu. Lektura raczej żmudna, za
to wartość poznawcza bezcenna. W ogóle Castaneda zadał sobie wiele trudu i
przeanalizował kilka tekstów z GW. Gorąco polecam niżej wymienione wpisy: