Quantcast
M E N U
NEW WORLD ORDER
NIEZŁOMNI
ARTYŚCI
POLITYCY
DUCHOWNI
NAUKOWCY
DZIENNIKARZE
INNE OSOBY
III RP
POLEMIKI
HISTORIA
PAŃSTWA
DOKUMENTY
TRADYCJONALIZM
VARIA

O D W I E D Z I N Y
Wczorajsze368
Wszystkie431144
O sztuce postępowej Email
Łukasz Warzecha  Salon24  2009-06-06

Nieznalskiej genitalia na krzyżu


„Gazeta Wyborcza” tryumfuje: Nieznalska uniewinniona. Na drugiej stronie piątkowego wydania, w charakterystycznym dla tej gazety grafomańsko-pompatycznym stylu, o sprawie rozwodzi się jakaś Dorota Jarecka: „Ten wyrok to święto wolności i rozumu. Zwycięstwo sztuki krytycznej, ale bez intencji krzywdzenia kogokolwiek, nad polityką – taką, która oczernia przeciwnika, przypisuje mu najgorsze intencje. […] W tym procesie chodziło o prawo jednostki do wolnej ekspresji, wyrażania poglądów, do bycia innym niż większość. Prawo bycia obywatelem, człowiekiem, artystą, które jednostce gwarantuje konstytucja. Przez akt oskarżenia artystki zostało ono podważone. Wyrok w sprawie Doroty Nieznalskiej to prawo jednostce zwraca”.





 Dorota Nieznalska i jej dzieła:












(Przy okazji – ciekawe, czy ktoś kiedyś podda analizie ów charakterystyczny dla „GW” pompatyczny język, bo jest on swoistą jakością sam w sobie.)

 

Dowiadujemy się z „GW”, że Nieznalska jest przedstawicielką tzw. nurtu krytycznego sztuki. Nurt krytyczny polega mniej więcej na tym, że do wizualnego bełkotu, na ogół obracającego się gdzieś w okolicach genitaliów, muszą być dołączone długaśne wyjaśnienia, o co artyście chodzi, ponieważ ów bełkot mógłby być wzięty w przeciwnym razie za przypadkowo pozostawione śmieci lub w najlepszym wypadku byłby kompletnie nieczytelny. Rzecz jasna, sztuka, do której trzeba dołączać broszury w celu wyjaśnienia, o co w niej chodzi, to nie sztuka, ale pokrętna publicystyka. Nie jest potrzebna broszura, żeby zachwycić się obrazem Jordaensa albo Rubensa czy kantatą Bacha albo Buxtehudego.

 

Gdy czytam gdzieś o „krytycznym nurcie sztuki”, zawsze przypomina mi się film „Nie lubię poniedziałku” i sukces, jaki na wystawie sztuki nowoczesnej odniosło „dzieło”, złożone z wału od snopowiązałki z tryblinkami. Wał przypadkowo postawił na moment w galerii Jerzy Turek, który został przysłany do stolicy w delegacji w poszukiwaniu wspomnianych tryblinek. Do „dzieła” dyżurny krytyk sztuki natychmiast dołączył odpowiednie objaśnienie jego głębokiego sensu.

 

 „GW” twierdzi, ze Nieznalska nie miała zamiaru nikogo obrażać, czego ma dowodzić rozwlekła egzegeza jej „dzieła”, jakiej dokonała, tłumacząc, że chodzi o zdemaskowanie „kultu ciała”. Do tego dochodzą zabawne detale. „GW” twierdzi np., iż sąd wziął pod uwagę, że krzyż, wykorzystany w „dziele” Nieznalskiej nie był obiektem kultu religijnego, ponieważ nie został poświęcony. Najwyraźniej sądowi oraz dziennikarzom „GW” nieznane jest pojęcie symbolu, którego znaczenie jest całkiem niezależne od tego, czy dokonano wobec niego jakichś czynności liturgicznych.

 

Ale zaakceptujmy na chwilę sposób rozumowania „GW” oraz, jak rozumiem, sędziego. Oznaczałoby to, że dopuszczalne jest użycie każdego symbolu, w tym religijnego, w dowolny sposób, jeśli tylko używający jest w stanie przedstawić wytłumaczenie, czemu to ma służyć. Czekam zatem, aż jakiś „artysta”, zachęcony przykładem Nieznalskiej, zaprezentuje np. gwiazdę Dawida zanurzoną w kale i opatrzona napisem „Żydy do gazu”. I czekam na odważny komentarz „GW”, która będzie dowodzić, że to przykład wspaniałej wolności twórczej. O ile oczywiście „artysta” dołączy do swojego dzieła stosowną eksplikację, wyjaśniającą, że nie chodzi mu o obrażanie narodu żydowskiego, ale przeciwnie – o napiętnowanie antysemityzmu.

Mało tego. Można sobie wyobrazić sytuację, w której performer staje przed sędzim, autorem przełomowego wyroku w sprawie Nieznalskiej, po czym rozbiera się do naga, oddaje mocz na środek sali sądowej, a następnie zjada własny kał, uprzednio przygotowany w papierowej torebce z napisem „zabić sędziego”. Po czym, odpowiadając za obrazę sądu oraz stosowanie gróźb karalnych, przedstawia opasłą broszurę, w której tłumaczy, że nie chodziło mu wcale o obrażanie sądu, ale o zwrócenie uwagi na problem skrępowania indywidualnej osobowości przez ramy bezdusznego prawa. Sąd zaś, zgodnie własną logiką, powinien performera uniewinnić. On przecież tylko realizował swoją swobodę twórczą.

 

Zachwycona obroną wolności słowa „GW” jest zresztą także niekonsekwentna. Z jednej strony „GW” akceptuje tłumaczenie Nieznalskiej (o tym za moment), że nie miała zamiaru nikogo obrazić. Z drugiej wyjaśnia, że sztuka musi mieć wolność prowokacji. Oczywiście pojęcie prowokacji jest dyskusyjne, ale jeden z jego oczywistych wydźwięków to obrażenie, a w każdym razie ostre zadziałania na czyjąś wrażliwość.

 

Kolejny kuriozalny argument, użyty przed sądem, brzmiał, że Nieznalska, tworząc swoje „dzieło”, nie wiedziała, iż on może kogoś obrazić. Jak wynika z relacji „GW”, sąd to wyjaśnienie zaakceptował, stwierdzając, iż nie da się dowieść, że Nieznalska miała świadomość, iż jej dzieło kogoś może obrażać. Nie wiem, czy „artystka” przeszła jakieś badania psychiatryczne, które wykazały jej niepoczytalność, ewentualnie osłabienie kontaktu z rzeczywistością, ale do tego sprowadza się powyższy argument. Rozumiem, że Nieznalska, gdyby wychowała się i żyła na Okinawie, w Arabii Saudyjskiej lub Nowej Zelandii, mogłaby z pewną ograniczoną wiarygodnością twierdzić, iż nie wie, jakie są tabu w polskiej kulturze i religijności, jaka jest wrażliwość większości Polaków i jak postrzegane będzie przez nich powieszenie na krzyżu fotografii penisa. Jeśli jednak Nieznalska twierdzi, że tego wszystkiego nie wie, żyjąc od urodzenia w Polsce, a sąd daje jej wiarę, to znaczy, że albo ona, albo sędzia, albo oboje powinni zostać przebadani na okoliczność poważnych zaburzeń w percepcji rzeczywistości.

 

Zachwyty „Wyborczej” nad wyrokiem na Nieznalską mnie nie dziwią. Jest też dla mnie całkiem oczywiste, że „GW” kieruje się tutaj nie generalnym upodobaniem do twórczej wolności, ale nierównym stosunkiem do poszczególnych tabu, jakie „artyści” mogliby w swoich „dziełach” atakować. Czyli, mówiąc w uproszczeniu, powiesić genitalia na krzyżu można, zanurzyć gwiazdy Dawida w kale – nie wolno. Łamanie tabu i prowokacja jest z tajemniczych powodów akceptowalna jedynie w odniesieniu do symboli chrześcijańskich.

 

Zadziwia mnie znacznie bardziej – choć nie po raz pierwszy – intelektualny niedowład przedstawicieli stanu sędziowskiego. Inna sprawa, czy prawo, jakie w tej dziedzinie w Polsce obowiązuje, jest właściwe czy nie. „GW” rozpacza nad tym, że prokuratura w ogóle podjęła śledztwo i stworzyła akt oskarżenia, podczas gdy przecież wiadomo, iż rzeczony przepis kk miał służyć nie walce z Nieznalskimi, ale z profanacją żydowskich cmentarzy. Tu wypada zauważyć, iż skandalem jest, że prokuratura nie kierowała się interpretacją polskiego kodeksu karnego, stworzoną przez „Gazetę Wyborczą”. Przecież to „GW” wie najlepiej, czemu ma służyć jaki artykuł kk.

 

 O tym jednak nie rozmawiamy, bo to osobna sprawa. Ale prawo jest, jakie jest. Jeżeli sędzia wyprowadza z niego w sprawie Nieznalskiej wnioski takie właśnie, to znaczy, że kompletnie nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia własnych orzeczeń i słów.

Powiedzmy zatem raz jeszcze: z przemądrego wywodu pana sędziego wynika, że nie jest istotne, po jakie środki się sięgnie, tworząc konstrukcję, którą sam autor zakwalifikuje jako „sztukę” (bo pozostaje jeszcze kwestia, czy każdy, kto uzna się za „artystę”, a swoje wytwory za „sztukę”, faktycznie artystą jest, a jego wytwory – sztuką). Mogą to być środki dowolne, także takie, które same w sobie będą w najoczywistszy sposób obraźliwe dla jakiejś grupy osób, nawet bardzo znacznej. Ważne jest jedynie, aby „twórca” potrafił przedstawić wyjaśnienie, z którego będzie wynikać, iż celem dzieła nie było obrażenie kogokolwiek. Aby tę konkluzję zobrazować, oto przykład. Zenek, który namaże na murze hasło „Żydy do gazu”, obraża naród żydowski. To jasne. Celebrowana nowoczesna artystka Waleria Pipadalsza, która namaże na murze to samo hasło, ale zarazem przedstawi folder, objaśniający ten „performance”, nie jest winna obrazy. Ona korzysta z wolności twórczej. Ergo – chcąc uniknąć kary, Zenek powinien także przedstawić się jako artysta i wyprodukować odpowiedni folder z objaśnieniami.

 

Rzecz zatem sprowadza się do tego, czy w imię jakichś pokrętnych pseudoartystycznych wywodów można sięgać po obraźliwe dla innych środki wyrazu. Sąd powiada, że można, ale obawiam się, że nie rozumie w pełni konsekwencji swojego orzeczenia.

Nieznalska tymczasem zapowiada, że postara się rychło przedstawić swój wytwór w jakiejś galerii. Warto na tę deklarację zwrócić uwagę, bo w mojej opinii obala ona tezę, iż w swoich intencjach Nieznalska jest niewinna i nie chce nikogo obrażać. Przecież po trwającym lata procesie wie ona doskonale, że jej wypociny są dla sporej grupy ludzi obraźliwe. A mimo to – lub może właśnie dlatego – chce je gdzieś wyeksponować.

 

Pozostaje jeszcze czysto pragmatyczne pytanie, co zrobić z pseudoartystami w rodzaju Nieznalskiej i ich „dziełami”, obracającymi się głównie wokół zestawiania genitaliów i chrześcijańskich symboli religijnych. Składać zawiadomienia do prokuratury czy nie? Nieznalska dzięki procesowi została uznana przez grupkę postępaków za świecką męczennicę za sprawę. Gdyby nie proces, nikt by o tej kobiecinie nie słyszał, a na sprzedaż swoich „dzieł” w prywatne ręce nie miałaby szans, bo kolekcjonerzy wolą jednak bardziej konserwatywne środki wyrazu. Dla postępowych artystów jedynym sponsorem pozostaje niestety państwo, czyli za wypociny Nieznalskiej płacimy wszyscy.

 

Może zatem lepsza jest inna metoda, jeśli już ktoś koniecznie chce czynnie protestować przeciw pseudoartystycznemu chłamowi. Należy wejść do galerii, gdzie ów chłam jest wyeksponowany, po czym rzeczone obiekty zniszczyć w sposób możliwie dokładny. W tym czasie nasz współpracownik powinien rozdawać obecnym foldery, wyjaśniające, że to kolejna akcja artystyczna. Rozumiem, że uniewinnienie przed sądem mamy w kieszeni.

 

 


 

>>autor

 

po pierwsze: prawdziwym kolekcjonerem jest ten co zbiera śmieci.

 

po drugie: "Aby tę konkluzję zobrazować, oto przykład. Zenek, który namaże na murze hasło „Żydy do gazu”, obraża naród żydowski. To jasne. Celebrowana nowoczesna artystka Waleria Pipadalsza, która namaże na murze to samo hasło, ale zarazem przedstawi folder, objaśniający ten „performance”, nie jest winna obrazy. Ona korzysta z wolności twórczej. Ergo – chcąc uniknąć kary, Zenek powinien także przedstawić się jako artysta i wyprodukować odpowiedni folder z objaśnieniami." - OTÓŻ TO, trafił pan w sedno i nie ma w tym nic dziwnego.

 

po trzecie: "Nie jest potrzebna broszura, żeby zachwycić się obrazem Jordaensa albo Rubensa czy kantatą Bacha albo Buxtehudego" - potrzebna jest wiedza z dziejów sztuki, potrzebna jest elementarna wrażliwość na sztukę i przede wszystkim mocne zakorzenienie w kulturze.

 

po czwarte: odnośnie Nieznalskiej (chyba już Pan mówił na temat sztuki współczesnej kiedyś w tym miejscu), chyba coś o klasykach... nie pamiętam już. ale sztuka się zmienia, a Polacy chyba są już przygotowani do dekonstrukcji treści i wartości...

2009-06-06 11:23

tomasz.menzel

 


 

@tomasz.menzel

 

I tu Pan nie ma racji. Obrazy Jordaensa albo muzyka Buxtehudego posiadają samoistną wartość estetyczną, czego nie da się powiedzieć o "sztuce krytycznej". Owszem, żeby zrozumieć symbolikę malowideł Jordaensa, trzeba co nieco wiedzieć o malarstwie baroku. Podobnie, aby usłyszeć więcej w muzyce Buxtehudego, trzeba wiedzieć coś o muzyce baroku. Ale i bez tej wiedzy te dzieła da się docenić. I to jest właśnie różnica między sztuką a "sztuką".

2009-06-06 11:32

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

Pan szanowny to sie juz raczej niech polityka zajmuje, a krytyke sztuki innym zostawi. Najlepiej zawodowcom bo od tego sa.

 

Calkowicie abstrahujac od wartosci artystycznej "dziel" czy, jak raczyl Pan napisac, "pseudoartystycznego chłamu" sady powinny byc ostatnim miejscem gdzie sie decyduje co "chlam" a co nie. Skandalem jest nie tyle "twórczosc" pani Nieznalskiej (nota bene, metne popluczyny po asemblazach Hasiora) tylko sam fakt, ze w XXI wieku do takiego procesu wogóle doszlo.

 

Pzdr

2009-06-06 11:33

Lubicz

 


 

@Lubicz

 

Dlaczego miałbym się nie wypowiadać na temat sztuki? Czyżby sztuka była wyłącznie dla krytyków, a nie dla ludzi?

Wie Pan, na czym polegała wyższość sztuki do czasów klasycyzmu nad sztuką dzisiejszą? Że tamta musiała mieć odbiorcę, który był gotów zapłacić, a dzisiejsza nie jest niemal wcale weryfikowana przez publiczność, a zwłaszcza sponsorów. Bo hojnym sponsorem jest państwo. Bez państwa taka Nieznalska by umarła z głodu.

Bach napisał swoje wspaniałe Koncerty Brandenburskie podczas służby u księcia Leopolda von Anhalt-Koethen, gdzie musiał nosić liberię. Jego Pasje powstawały w Lipsku, gdzie pracował na łasce i niełasce rady miejskiej jako kantor i dyrektor muzyki w mieście.

2009-06-06 11:44

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

bez wiedzy, jest to snobizm, albo zwykłe doświadczenie estetyczne. nie ma czegoś takiego jak samoistna wartość estetyczna i to już estetyka współczesna wie od wieku.

2009-06-06 11:41

tomasz.menzel

 


 

@tomasz.menzel

 

"Estetyka współczesna wie to od wieku". To chyba jasna. Estetyka współczesna jest z tej samej paczki co "dzieła" Nieznalskiej. Ale ja się wychowałem na Gombrowiczu, więc nie mam problemów ze stwierdzeniem, że coś jest gównem, a nie żadną sztuką. I żaden krytyk ani żadna Jarecka mnie nie zastraszy.

2009-06-06 11:47

Łukasz Warzecha

 


 

Bardzo sie cieszę

 

Wieksziość życia spedziłem na Zachodzie i dlatego bliskie mi są ideały zachodniej cywilizacji. Cieszę się więc, bo ten wyrok to oznaka, że Polska do tych ideałów doszlusowuje.

 

Jakis rok czy dwa przed "aferą Nieznalskiej" w Nowym Yorku zdarzyło sie coś bardzo podobnego. W jednym z czołowych muzeów tego miasta urządzono wystawę, i jedno z wystawionych "dzieł" to był wielki wizerunek Matki Boskiej z poprzylepianymi na obliczu zaszuszonymi kupami słonia. Wybuchła karczemna awantura, bo w Nowym Yorku jest spory procent katolików -- Amerykanie włoskiego, irlandzkiego i polskiego pochodzenia. Burmistrzem był wtedy chyba jeszcze Gullianni, no i on zagroził, ze jeśli muzeum tego "dzieła" nie usunie, to miasto obetnie mu dotacje -- co równałoby się natychmiastowemu zamknięciu tego przybytku sztuki. Nie-katolicy na to podnieśli kontr-awanturę, ze tłumi się wolnośc ekspresji artystycznej, że jest to sprzeczne z First Amendment (poprawka do Konstytucji gwarantująca wolnośc wszelkiego rodzaju wypowiedzi), i tak dalej.

 

Awantura ciągneła sie dośc długo i ja juz nie pamietam, jaki był finał. Ale jedno jest charakterystyczne: W czasie całej tej awantury najzacieklejszym katolickim radykałom w ogóle przez myśl nie przeszło, by "artystę", twórce owego "dzieła", ciągać po sądach, czy nasyłać na niego prokuratorię.

 

Prawo do wolnosci wypowiedzi jest prawem do wolnosci wypowiedzi, i basta. Do waszych zsowietyzowanych umysłow nad Wisła jeszcze to nie dotarło. Ale powoli dotrze. Zapewne juz nastepnych pokoleniach. Ale i to dobre.

 

W Nowym Yorku najzacieklejsi katoliccy radykałowie domagali sie, zeby USUNĄĆ to paskudzstow z wystawy -- i niczego wiecej. Temu pożal-sie-Boze artyście wolno było wykonac "dzieło" , jakie tylko sobie zapragnał, i First Amendment gwarantował, ze włos mu z glowy nie mógł spaśc za to. Pretensje były wyłacznie pod adresem muzeum, ze to obrzydlistwo umiescił na wystawie SZTUKI.

 

Mam nadziej, ze nadwislański ludek tez sie w końcu nauczy w ten sposób mysleć. Ciąganie tej bednej Nieznalskiej po sądach było czyms w najczystszym sowieckim duchu. Cóz, długie lata pod sowieckim batem pozostawiły w umysłach blizny, których nic nie usunie... Zaciekli antykomuniści, myślacy na komunistyczny sposówb zarazem! Tych umysłów sie nie da zmienic, one musza po prostu odejsc na łono Abrahama, i wtedy moze Polska wreszcie znormalnieje.

2009-06-06 11:54

Trurl.cum.Clapaucio

 


 

@Trurl.cum.Clapaucio

 

Tu akurat nieco się Pan myli. Przywieszanie zaschniętych kup na obliczu Matki Boskiej Sowieci by pochwalili. Oni byli także w sztuce bardzo postępowi, zwłaszcza w jedną stronę i za dawnych czasów Nieznalska raczej by do sądu nie trafiła. No, chyba że za samego penisa, ale nie za miejsce jego umieszczenia. I to się Panu powinno podobać.

Dziękuję, że Pan wpadł. Dawno już nie było tu nikogo, kto by tak pięknie pisał o misji cywilizacyjnej wobec polskiego ciemnogrodu.

2009-06-06 12:00

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

tylko, że estetyka klasyczna, nie zna odpowiedzi na nowe nurty, na abstrakcję, na konceptualizm. estetyka się wyczerpała i to właśnie estetyka współczesna (w Polsce kaganiec estetyki niesie aktualnie Wilkoszewska czy Rewers) jest odpowiedzią na milczenie estetyki klasycznej. przy okazji, Gombrowicz jest klasyczny czy współczesny? przecież to on dokonał niesamowitego przewrotu w języku polskim? był w opozycji do tradycji - i dziwę się, że Pan zasłania się w temacie estetyki Gombrowiczem.

2009-06-06 11:58

tomasz.menzel

 


 

@tomasz.menzel

 

Estetyka klasyczna nie zna na nowe nurty odpowiedzi, bo one nic nie mają wspólnego z estetyką. Trzeba było stworzyć całą nową dziedzinę, żeby się z tym bełkotem uporała i jakoś go uzasadniła.

Oto moje szczere wyznanie: sztuka późniejsza niż najdalej z połowy XIX wieku mogłaby dla mnie przestać istnieć z dnia na dzień. Nie odczułbym jej braku w żaden sposób. Ale niech zabraknie choćby obrazów jednego Tycjana albo muzyki jednego Corellego, a dziedzictwo ludzkości poniesie niepowetowaną stratę.

2009-06-06 12:05

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

Bach napisał swoje wspaniałe Koncerty Brandenburskie podczas służby u księcia Leopolda von Anhalt-Koethen, gdzie musiał nosić liberię. Jego Pasje powstawały w Lipsku, gdzie pracował na łasce i niełasce rady miejskiej jako kantor i dyrektor muzyki w mieście.

 

no i kto płaciła Bachowi, ja nie władze Lipska oraz książę Von Anhalt,a także elektor sakosnii. Zatem otzrymywał pienądze publiczne, pieniądze podatników - bo skąd czerpali ksiażęta czy lipski magistrat, jak niez podatków, ceł grzywien?

Niech już Pan nie wynachuje tym Bachem jak sztandarem, bo to rzeczywiscie dorzeczny bardzo argument. Inna epoka, inna sztuka, inna publiczność. Powoływanie się ciągle na "dawne klasyczne wzorce" to często główny argument tych, co tak napradwę o sztuce pojecia nie mają. Zna Pan twórczość Bacha, czy może się tak tylko Panu wydaje? Czyta Pan dzieła Bacha, rozumie Pan zapis nutowy? Ma Pan wiedzę o jego muzyce i epoce wykraczajacą poza kilka popularnych publikacji, śledzi Pan literaturę na jego temat? Jeśli nie, to proszę łaskawie przestać ciągle mielić tego Bacha w ustach jak swój główny argument w sprawach sztuaki. Samo kolekcjonowanie płyt i bywanie na koncertach nie jest jeszcze tożsame ze znawstwem.

2009-06-06 12:06

Chevalier

 


 

@Chevalier

 

Widzę, że niektórzy nie mogą znieść, że na temat sztuki wypowiadają się niefachowcy. Znam Bacha na tyle, na ile może go znać w miarę wyrobiony amator. Zapewne znacznie lepiej od Pana. I to mi daje możliwość i prawo wyrażania moich opinii. Sztuka, Panie Chevalier, nie jest dla elit, tylko dla ludzi. Bach tworzył sztukę dla ludzi, a w przerwach i wolnym czasie, żyjąc za zarobione pieniądze, coś dla siebie, jak niektóre części Wielkiej Mszy h-moll albo Sztukę Fugi.

Nie da się porównać jednoosobowych decyzji finansowych księcia von Anhalt-Koethen z bezosobowymi decyzjami państwa i jego aparatu wspierania kultury albo i "kultury", niezależnie od źródła pochodzenia pieniędzy.

2009-06-06 12:14

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

"w miarę wyrobiony amator" - powtórzę pytanie - czyta pan zapi nutowy Bacha, zna Pan badania mu poświecone? Jeśli nie, to jest Pan amatorem, ale czy "wyrobionym"?. Kolekcjonowanie 10 nagrań Mszy h-moll nie musi oznaczać, że się z tego dzieła cokolwiek rozumie.

 

"Nie da się porównać jednoosobowych decyzji finansowych księcia von Anhalt-Koethen z bezosobowymi decyzjami państwa i jego aparatu wspierania kultury albo i "kultury", niezależnie od źródła pochodzenia pieniędzy."

A to dlaczego? Decyzja dzisiejszego ministra kultury i szefa Instytutu Sztuki Filmowej jest ta samo "osobowa" jak decyzja księcia czy rady miejskiej Lipska. I tez moze miec charakter jednorazowego zamówienia - argument z jednorazowym opłaceniem koncertów brandenburskich nie jest tu argumentem. Książę nie rozprządzał swymi czysto prywatnymi pieniedzmi, tylko dochodami księstwa, w tym - "rabowanymi" ludziom (by posłużyć się jezykiem ultraliberałów) podatkami, cłami, innymi opłatami. Jaka jest różnica miedzy opłacaniem przez księcia z "pieniędzy zrabowanych ludziom", a opłacaniem przez dzisiejsze państwo z "pieniędzy zrabowanych ludziom"? Zresztą, jest pewna różnica - dziś zwykli obywatele mają większy wpływ na to, jak zostaną wydane ich pieniądze. Ksiażę von und zu N. N. mógł "zrabowanymi ludziom pieniędzmi dysponować" do woli.

 

A, skoro jest Pan "wyrobionym amatorem", to chyba wie Pan, ze podobnie jaka Bacha opłacano wtedy zastepy artystów - przez dwory, arystokratów, magistraty. Nie bardzo rozumiem, dlaczego opłacanie artystów z pieniędzy dworu królewskiego czy jakiegoś nawet podrzędniejszego seniora, traktuje Pan jako "prywatny wydatek", choć wiadomo, że na te dochody składały się też różne ciężary fiskalne i senioralne ("pieniądze zrabowane ludziom"). Dodajmy do tego rozmaite akademie, czyli, w tamtych czasach - stowarzyszenia nauk i sztuk, też sowicie wspierane finansowo przez władców.

2009-06-06 12:50

Chevalier

 


 

@Chevalier

 

Na tym właśnie polega rzecz: że Mszy h-moll można słuchać, nie mając żadnej wiedzy na temat symboliki muzycznej baroku oraz mając wiedzę głęboką. I będzie się w niej dostrzegać różne aspekty: od czystego piękna (miło się słucha) po mistrzostwo kontrapunktu w Symbolum Nicenum. Taki odbiór na różnych poziomach jest w "sztuce" a la Nieznalska niemożliwy. Bo to nie sztuka, tylko marnawa publicystyka.

Jeśli zaś nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy organizacją państwa demokratycznego z jego systemem sponsorowania sztuki nieatrakcyjnej dla odbiorców a organizacją państewka feudalnego i jednoosobowymi decyzjami jego władcy, to faktycznie nie ma o czym mówić.

2009-06-06 13:00

Łukasz Warzecha

 


 

@Łukasz Warzecha

 

i to jest właśnie poziom i sens dyskusji z Panem - Pan mi wmawia niedostrzeganie róznic miedzy panstwem demokratycznym a pansewkiem feudalnym, a ja zwracam uwage na jeden apsekt - że decyzje władcy takiego państewka tak samo są gospodarowaniem cudzymi pieniędzmi, jak decyzje władz państwa dzisiejszego, i to z ta róznicą (jak widać, dostrzegam takie róznice), że dziś obywatele jednak mają pewien wpływ na to, jak ich pieniądze zostaną wydane. Na zwrócenie uwagi przez mnie, że pieniądze ksiecia von Anhalt czy lipskiego magistratu też były pieniędzmi które dziś nazwalibyśmy "publicznymi" (bo z podatków itp.), Pan nie odpowiedział, uciekając w dość mało wyrafinowane insynuacje, że ja nie rozumiem róznicy między feudalnym państewkiem Rzeszy a demokracją.

 

"Jeśli zaś nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy organizacją państwa demokratycznego z jego systemem sponsorowania sztuki nieatrakcyjnej dla odbiorców" - kolejna uwaga zdradzająca niedoskonałość Pańskiej - ponoć "wyrobionego amatora" - wiedzy o epoce baroku. Władcy czy rozmaici grafowie i fuerstowie płacili (z pieniędzy "zrabowanych ludziom" często za sztukę, która mało się podobała odbiorcom, poza samymi zamawiającymi.

 

"od czystego piękna (miło się słucha)" - otóż to, "czyste piękno" jest wytrychem pojeciowym, dzięki któremu można sobie odpuścić słuchanie inteligente i z refleksją. Coś jest piękne, ładne, miłe - to właśnie ten poziom odbioru sztuki, jaki jest bardzo częsty wsród wyznawców rozmaitych klasycyzmów (raczej pseudoklasycyzmów)

2009-06-06 13:23

Chevalier

 


 

@Chevalier

 

Bo aspekt, który Pan podkreśla (pisząc o "zrabowanych" pieniądzach chyba opiera się Pan na dziełach Włodzimierza Iljicza), nie żadnego znaczenia. Nie chodzi o to, skąd były tamte pieniądze, tylko o to, jak były wydawane.

Dziś możliwości decydowania podatnika o tym, na wspieranie jakiej sztuki idą jego pieniądze, są dokładnie zerowe. Podobnie jak w ustroju feudalnym. Tyle że wtedy sytuacja była czyta, bo nie mieliśmy demokracji.

Co zaś do prostego odbierania sztuki - tu jest między nami różnica. Pan nie pojmuje, że sztuka ma być właśnie taka - możliwa do przyjemnego odbioru dla każdego. I sztuka baroku czy renesansu taka właśnie jest. Nie potrzebuje objaśnień, choć z objaśnieniami zdradza nowe znaczenia. "Sztuka" krytyczna bez objaśnień jest bełkotem. Z objaśnieniami zresztą też.

Uważa Pan, że jeśli na koncert idzie ktoś, kto nie umie przeczytać partytury, to nie ma prawa powiedzieć, że mu się podobało albo nie? Jest Pan przykładem osoby skrępowanej konwenansem, choć tworzącej pozory wyzwolenia. Konwenans polega na tym, że musi Pan się zagłębić, rozważać, roztrząsać, bo bez tego nie ma "świadomego odbioru". Kto się nie zagłębia, nie ma prawa oceniać. Bzdura.

2009-06-06 13:33

Łukasz Warzecha

 


 

Artysta ma prawo wsadzic krucyfiks w kaczy kuper -

 

i nikomu nic do tego (vide onanizm krucyfiksem w "Egzorcyście")

 

Kazdy, kto przeciw to albo bolszewik, albo talib.

2009-06-06 12:16

L.L.Leming

 

 


 

@L.L.Leming

 

Jak rozumiem, artysta w celach artystycznych miałby też prawo podetrzeć się np. zdjęciem Pańskiej mamy. No bo jak nie ma barier, to nie ma.

Dla Pana mama jest zapewne ważna i droga, dla innych ważny i drogi jest symbol śmierci Chrystusa.

A kto ma decydować, kto jest artystą i może, a kto nie i nie może?

 

Próbuję Panu po prostu pokazać, że Pańskie rozumowanie prowadzi na manowce. Ponieważ osoby takie jak Pan nie rozumieją, na czym polega kwestia uczuć religijnych, czyli szacunku dla symboli, więc przemówić do nich można jedynie wskazując na coś bardzo osobistego, takiego jak matka lub dziecko.

Czekam zatem na odpowiedź.

 


 

@Łukasz Warzecha

 

""Czekam zatem na odpowiedź.""

 

I co ja mam odpowiedziec czlowiekowi, dla ktorego instalacja artystyczna jest tozsama z wybrykiem pijanego fornala?

2009-06-06 12:48

L.L.Leming

 


 

@L.L.Leming

 

Odpowiedzi nie ma. Przyjmuję zatem, że tym samym, będąc postawionym w sytuacji Pana osobiście dotyczącej, przyznaje Pan, iż Pańska argumentacja jest nielogiczna i wewnętrznie sprzeczna. Bardzo dziękuję i pozdrawiam.

2009-06-06 13:37

Łukasz Warzecha

 


 

A znany performer "Prałat" umrze niedoceniony

 

Nie każdy artysta prowokujący znajduje takie zrozumienie u współczesnych. Weźmy na przykład takiego "Prałata" z Gdańska co to w swoim kościele regularnie wystawia wielkanocne instalacje i regularnie za nie obrywa. A to przecież sztuka tylko, sztuka krytyczna, taka co to nie tylko może ale i powinna prowokować. I co? Czy ktoś się za "Prałatem" ujął? Nie pamiętam, żeby ktoś się ujął za jego prawami artystycznymi "prawem jednostki do wolnej ekspresji, wyrażania poglądów, do bycia innym niż większość. Prawo bycia obywatelem, człowiekiem, artystą, które jednostce gwarantuje konstytucja."

 

Nie masz równości w sztuce nowoczesnej.

 

2009-06-06 16:16

kataryna

 


 

A plakat krakowskiego PKSu pamiętacie?

 

http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3085795.html

 

A tę dziewczynkę co sobie zdjęcie w krematorium zrobiła? 9-latkę odszukała policja a teraz ma - jeśli wierzyć zapowiedziom - sprawę w sądzie rodzinnym choć akurat ona na 100% nikogo nie chciała urazić i nic nie zrobiła:

 

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080918/LUBLIN/759914598

 

2009-06-06 16:32

kataryna

 


 





Kontrowersyjny grób księdza Jankowskiego

dor, PAP

2004-04-12,

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2017316.html

 

Grób Pański w kościele Św. Brygidy w Gdańsku zaprojektowany przez prałata Jankowskiego. 9 kwietnia 2004

 

Nad grobem dominuje ukrzyżowany i zakrwawiony orzeł biały. Dwa kolejne orły znajdują się nad zdjętą z krzyża postacią Jezusa. Na czerwonej planszy białe hasła: "Polska tak, Unia Europejska nie", "Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem", "A cały lud zawołał: krew jego na nas i na dzieci nasze. Żydzi zabili Pana Jezusa i Proroków i nas także prześladują (Łk 23,34)".

 

- Grób ma wybitnie patriotyczny charakter, wyrażający troskę o Polskę - tłumaczył w piątek dziennikarzom ks. Henryk Jankowski, proboszcz kościoła św. Brygidy. - Unia absolutnie niczego nam nie da, a dla nas, katolików i chrześcijan, jest największym złem. Wielkanocny wystrój kościoła skomentował w sobotę arcybiskup Tadeusz Gocłowski: - Myślę, że wszyscy ci, którzy mają świadomość, czym jest Grób Chrystusa, wiedzą, że ma on wymiar przede wszystkim religijny. Wszystkie aspekty społeczne czy polityczne, chociaż mogą być przejawem osobistych przekonań, nie powinny się znajdować na Grobie Pańskim, bo to jest trochę inna treść.

 

Proboszcz gdańskiego kościoła od wielu lat przygotowuje kontrowersyjne Groby Pańskie. Hasła antyunijne zaprezentował już w ubiegłym roku. Trzy lata temu w kościele stanęła nadpalona stodoła, z której wystawał kościotrup, a ciało Jezusa otoczone było czaszkami. Towarzyszące hasła przekonywały, że to nie Polacy byli sprawcami zbrodni w Jedwabnem. W kwietniu 1995 r. duszpasterz "Solidarności" przygotował grób wielkanocny upstrzony skrótami zbrodniczych organizacji totalitarnych (NSDAP, SS, KGB, SB) oraz polskich ugrupowań społecznych i politycznych (UW, UP, SLD, PZPR, ZMP). Krzyże zamieniono w szubienice, swastyki, sierpy i młoty. Część napisów prałatowi nakazał wówczas usunąć arcybiskup Tadeusz Gocłowski.

 


 



Grób Pański w kościele oo. pijarów. Chrystus jako ofiara eutanazji

awe, PAP

2009-04-10,

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80708,6489511.html?i=0

 

Chrystus w szpitalnym łóżku z odłączoną kroplówką oraz puste dziecięce łóżeczko z czarnym posłaniem - to główne elementy aranżacji Grobu Pańskiego w krypcie kościoła oo. pijarów w Krakowie, która w tym roku odnosi się do problemu aborcji i eutanazji. Wiele Grobów Pańskich przygotowywanych w kościołach nawiązuje do aktualnych wydarzeń lub zagadnień.

Warszawa. Grób pański w kościele jezuitów

 

Autorem i wykonawcą Misterium Grobu Pańskiego, podobnie jak w poprzednich latach jest pijar ojciec Szymon Kurpios. - Temat życia i śmierci dotyka wielu osób w Polsce. To sprawa in vitro, aborcji, śmierci najbliższych, nieuleczalnie chorych - wyjaśnia tegoroczną tematykę aranżacji Grobu Pańskiego.

 

Wystrój Grobu Pańskiego jest bardzo realistyczny, pijarzy wykorzystali w aranżacji autentyczne szpitalne sprzęty. Naturalnych rozmiarów figura Chrystusa z ciemnego drewna kontrastuje z bielą pościeli i łóżka, pod którym postawiono emaliowany basen. Obok stoi niepotrzebna już kroplówka.

 

Dziecięce łóżeczko, zasłane na czarno, otoczone jest kręgiem pluszaków. W środku zamiast noworodka pijarzy złożyli wiązankę lilii, symbolizujących niewinność dziecka i jego niezawinione cierpienie. Uzupełnieniem wystroju krypty, zaaranżowanej na szpitalną salę, jest gablota z laboratoryjnym szkłem, mikroskop, kozetka, nocna szafka, metalowy kosz na śmieci.

 

Na ścianach i stropie krypty pijarzy rozwiesili pół tysiąca krzyży, mających symbolizować współczesną Golgotę. Po lewej umieścili planszę z napisem: - Rocznie na świecie wykonuje się ponad 42 mln aborcji - a po prawej - listę krajów dopuszczających eutanazję. W tle odtwarzane są fragmenty papieskich homilii, poświęconych obronie życia. Przeciwwagą i alternatywą dla ukazanych problemów ma być duża plansza przy wejściu do krypty, pokazująca Okno Życia Caritas, jako jeden z wyrazów troski o życie.

 

Misterium Grobu Pańskiego można oglądać od piątkowego popołudnia przez tydzień. OO. pijarzy od kilku lat urządzając Grób Pański nawiązują do aktualnych wydarzeń. Przed rokiem była to aranżacja "Jezus Chrystus w hipermarkecie", w 2007 r. był to symboliczny grób młodych samobójców, w 2006 r. - w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II - pijarzy przypomnieli o jego cierpieniu, w 2004 r. o aktach terroru na świecie, a w 2003 r. - o wojnie w Iraku.

 

Hasło "Bądźmy" na Grobie Pańskim w kościele św. Brygidy

 

Hasło "Bądźmy" zdobi w tym roku Grób Pański w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku. W poprzednich latach wystrój Grobu Pańskiego w tej świątyni - za sprawą byłego proboszcza, prałata Henryka Jankowskiego - budził wiele kontrowersji.

 

Napis z białych liter "Bądźmy" umieszczony jest na czerwonym płótnie na wysokości kilku metrów. Nad hasłem umieszczona została postać anioła.

 

Katafalk z ciałem Chrystusa ogrodzony jest ozdobną, metalową kratą, na której odnaleźć można różne historyczne daty, jak np. 1683 (Bitwa pod Wiedniem), 1830 (Powstanie Listopadowe), 1939 (wybuch II wojny światowej), 1970 (masakra robotników na Wybrzeżu), 1989 (upadek komunizmu w Polsce).

 

W ubiegłych latach Groby Pańskie w kościele św. Brygidy przygotowywał ks. prałat Henryk Jankowski, odwołany z funkcji proboszcza tej parafii w listopadzie 2004 r. Budziły one wiele kontrowersji.

 

Oburzenie wzbudził Grób Pański w 1995 r. - na czerwonym płótnie umieszczone zostały swastyki, sierp i młot, Gwiazda Dawida oraz napisy: "NSDAP", "SS", "NKWD", "KGB" "UB" i "SB". Obok znajdowały się skróty nazw partii: "PSL", "SLD", "UW", "UP", a także "PZPR". Prałat usunął te napisy na polecenie metropolity gdańskiego abp. Tadeusza Gocłowskiego. Cztery lata później Grób Pański w kościele św. Brygidy nawiązywał do akcji obrony krzyża prowadzonej przez Kazimierza Świtonia na żwirowisku w Oświęcimiu.

 

W 2001 r. Grób Pański autorstwa ks. Jankowskiego przedstawiał miniaturę zwęglonej stodoły w Jedwabnem z ludzkim szkieletem. Arcybiskup Gocłowski nakazał wówczas prałatowi usunąć z dekoracji napis: "Żydzi zabili Pana Jezusa i Proroków, i nas także prześladowali".

 

W 2004 roku, ostatni Grób Pański autorstwa ks. Jankowskiego w kościele św. Brygidy, był skierowany przeciw Unii Europejskiej.

 

Zwycięstwo nad bolszewikami i pielgrzymka Jana Pawła II w Warszawie

 

Do wyprawy wileńskiej i zwycięstwa nad bolszewikami w 1919 roku oraz do 30. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do archikatedry warszawskiej - nawiązują swoim wystrojem Groby Pańskie w warszawskich kościołach.

 

Grób w Katedrze Polowej WP - jak podkreślił w rozmowie z PAP rzecznik Ordynariatu Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa - znajduje się w Kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Grób nawiązuje do zwycięstwa odniesionego nad bolszewikami w Wielkanoc 1919 roku.

 

W centralnej części grobu znajduje się kopia obrazu "Pieta Wileńska". Obraz przedstawiający Matkę Boską opłakującą zdjętego z krzyża Chrystusa oraz ułanów podążających na bój - jak powiedział ks. płk Kępa - jest alegorią zwycięstwa odniesionego nad bolszewikami w Wielkanoc 1919 roku.

 

Grób Pański w archikatedrze warszawskiej św. Jana Chrzciciela nawiązuje do 30. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny i jego pobytu w archikatedrze.

 

Ks. Bartołd wyjaśnił, że tegoroczna dekoracja Grobu Pańskiego przedstawia olbrzymi głaz, który ma kontury naszej ojczyzny. Na głazie widać - na linii Wisły pęknięcie i widać, że na tym pęknięciu wyrasta piękny polski dąb. Na skale tej jest wyryty napis: "Niech zstąpi Duch Twój...".

 

Dodał, że Jan Paweł II wypowiedział te słowa przed 30 laty, "rzucając ziarno w tę polską glebę, zniewoloną". "Sądzę, że w te nasze polskie serca, które przez tyle lat nie mogły wyrażać tego wszystkiego, co polskie, patriotyczne, tego wszystkiego, co płynęło z wiary. I Jan Paweł II przybył jako ten Boży siewca, a jego słowo wydało taki przepiękny plon, który symbolizuję dąb z przepięknymi zielonymi liśćmi" - powiedział ks. Bartołd.

 

Zaznaczył, że nie wszystkie liście na tym dębie są zielone, są i takie, które uschły. "Skłania nas to do refleksji, czy myśmy wszystko wykorzystali z nauczania Jana Pawła II - dar wolności, dar wiary, dar odpowiedzialności za ojczyznę, za siebie. Jest jeszcze sporo rzeczy, które nie zostały przez nas zagospodarowane, które symbolizują uschnięte liście. Jednak więcej na tym dębie jest liści pięknych, zielonych, żywych" - podkreślił ks. Bartołd.

 

W parafii św. Augustyna na warszawskim Muranowie, Grób Pański przedstawia tryptyk z wizerunkami Całunu Turyńskiego. Przed nim ustawiono ławę grobową, na której znajduje się atrapa ludzkich zwłok zawiniętych w płótna. Przed nią położono symbole związane z męką Chrystusa: zakrwawione płótna, gwoździe i młotek.

 

Umieszczono także napis: "Śmierć nie jest ostatnim słowem Boga".

 


 



Plakat PKS: "Do Auschwitz z powrotnym biletem?"

Michał Olszewski

2005-12-27

 

"Do Auschwitz z powrotnym biletem?" To nie głupi dowcip, tylko tekst z plakatu reklamującego usługi PKS. - Może rzeczywiście trochę przesadziliśmy? - zastanawiają się w firmie.

 

Fot. Tomasz Wiech / AG

W Krakowie zawisły plakaty reklamujące nową ofertę PKS - bezpośrednie przejazdy pomiędzy centrum Krakowa a terenem dawnego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Na plakacie duży napis w języku angielskim: "Auschwitz? Z powrotnym biletem? Z centrum miasta? Tak, to możliwe". Plakaty pojawiły się w krakowskich hotelach, hostelach i punktach sprzedaży biletów.

 

Prezes Małopolskiej PKS Tomasz Stanek jest zaskoczony pytaniem o stosowność sformułowania umieszczonego na plakacie. - Konsultowaliśmy się z osobami, które mają do czynienia z tematyką obozową na co dzień. Nie miały uwag. A produkt, który został stworzony, jest produktem dobrym - tłumaczy. - Komunikacja pomiędzy Krakowem i obozowymi terenami jest fatalna, nasza usługa pozwala po prostu uniknąć kłopotów z przesiadkami. Wymyśliliśmy tę akcję, żeby wypromować linię autobusową.

 

Tymczasem zaskoczeni są pracownicy Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży, z którymi współpracuje Małopolska PKS. - To niesmaczne. Przecież wiadomo, że kwestie obozowe są bardzo delikatne i należy podchodzić do nich z największą ostrożnością. Tu jej wyraźnie zabrakło. Poprosimy firmę o wyjaśnienia - zapowiada Bartosz Bartyzel z MDSM.

 

Wątpliwości ma również Agnieszka Nikliborc z Żydowskiego Centrum Edukacyjnego. Co prawda PKS konsultował z nią wygląd plakatu, przyznaje jednak, że wówczas nie zwróciła uwagi na treść napisu. - Brzmi rzeczywiście niefortunnie. Nie myśli się o takich rzeczach, a potem głupio wychodzi - przyznaje.

 

W rozmowie z "Gazetą" prezes Stanek przyznał w końcu, że sformułowanie może budzić wątpliwości. I wyjaśnia: - Na pewno nie chodziło nam o tani chwyt reklamowy. Czy sformułowanie jest kontrowersyjne? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem nie ma w nim nic, co mogłoby budzić wątpliwości. Ale jeżeli ten tekst rzeczywiście jest niestosowny, to usuniemy plakaty i wymyślimy inny slogan. Nie chcemy się wyśmiewać z tragedii.

 

Dla Gazety

 

Adam Łaszyn

 

szef agencji Alert Media Communications, zajmującej się doradzaniem firmom w sytuacjach kryzysowych

 

Pamiętam, jak we wrześniu 2001 roku w biuletynie Telekomunikacji Polskiej SA ukazało się na pierwszej stronie zdjęcie płonących wieżowców WTC z podpisem: "Teraz 50 procent taniej". Chodziło oczywiście o rozmowy z Ameryką. To identyczna sytuacja jak z plakatem PKS-u. Bezpośrednie połączenia z muzeum to z pewnością potrzebna i ważna usługa, ale sposób, w jaki jest reklamowana, zdecydowanie przekracza granice dobrego smaku. Mówiąc dosadnie: taki pomysł można przyrównać do beknięcia na uroczystej kolacji. Kilka osób nie zauważy, większość poczuje się obrażona. I nie bez powodu.

 


 


 

Policja odszukała dziewczynkę, która sfotografowała się w piecu krematoryjnym Muzeum na Majdanku. Mieszka w Lublinie. Ma 9 lat.

 

Ze względu na wiek dziewczynki sprawa zostanie przekazana do sądu rodzinnego.

 

Policja szukała dziewczyny na zlecenie prokuratury. Ta zajęła się sprawą po tym gdy media nagłośniły sprawę fotografii dziewczyny pozującej w piecu krematoryjnym na Majdanku. Zdjęcie krążyło po internecie.

 

Trudno było określić wiek dziewczynki, bo na zdjęciu ma zasłoniętą twarz. Robert Kuwałek, naukowiec z muzeum rozpoznał, że rzeczywiście pozuje w piecu ze starego krematorium, w którym palono zwłoki zabijanych więźniów.

 

- Ze względu na wiek dziewczynki sprawa zostanie przekazana do sądu rodzinnego - mówi Dorota Kawa, zastępca prokuratura rejonowego w Lublinie.

 


 

@kataryna

 

wymień wystawy indywidualne lub zbiorowe, które zorganizował "Prałat". przykłady performatyzacji przestrzeni przez "Prałata" na pewno znajdziesz na pęczki, ponieważ życie artysty o pseudonimie "Prałat" top jeden wielki spektakl.

2009-06-06 16:35

tomasz.menzel

 


 

@ Tomasze Menzel

 

Wystawy? Myślisz zaściankowo. Jak artysta to muszą być od razu wystawy? "Prałat" to performer nowoczesny, ze swoimi instalacjami wychodzi do ludzi, tak się teraz robi sztukę.

2009-06-06 16:47

kataryna

 


 

kataryno...

 

lepiej cenzurować? czy lepiej mówić, co się chce i ponosić za to odpowiedzialność? jeśli lepiej cenzurować, to może lepiej, żeby nigdy Polska nie była wolna?

 

jeszcze raz powtórzę: to co dochodzi z kultury światowej (ba! nawet polskiej) do świadomości mas w Polsce, to jest pikuś. protestuje się przy mainstream'owych wydarzeniach (niejednokrotnie podkręcanych przez dystrybutorów, przez wydawnictwa i dyrektorów placówek kultury).

2009-06-06 17:19

tomasz.menzel

 


 

@ Tomasze Menzel

 

Ja wolałabym aby problemy z takimi artystkami były rozwiązywane nie w sali sądowej. Jeśli jakieś zachowanie jest w danej kulturze nieakceptowalne to przede wszystkim nie powinno być w żaden sposób wspierane przez państwo. Niech sobie Nieznalska robi co chce ale za swoje i prywatnych sponsorów, w prywatnych galeriach. Dotyczy to Nieznalskiej, dotyczy tej artystki co robiła kremy z ludzi (czy coś w tym stylu), dotyczy tych od wystawy Bodies. Społeczeństwo pewnych rzeczy - na szczęście - nie akceptuje. Nie powinno się ranić niczyich uczuć religijnych, ale też nie powinno się na przykład śmiać z kalek, profanować zwłok, lekceważyć cudzego cierpienia, itp. Nie jestem za karaniem tych, którzy takie granice przekraczają ale nie ma powodu, żebyśmy się na to zrzucali. Niech to robią w prywatnych galeriach i za prywatne pieniądze. Wtedy trzeba to łyknąć. Godząc się oczywiście z tym, że kolejny artysta zechce zaszokować świat w mniej akceptowany dla sił postępu sposób.

2009-06-06 17:32

kataryna

 


 

@kataryna

 

Myślisz, że artyści śmieją się z kalek czy niepełnosprawnych? Podaj przykład... Wracam do Kozyry - czy przedstawianie procesu chemioterapii dokonywanym na artyście (Olimpia) to kpina z osób chorych na raka? Czy pokazywanie karłów w sztuce, to kpina z osób chorych na karłowatość? Ukazywanie cierpienia, brudu, brzydoty powinno być niepożądane, zabronione, zesłane do prywatnej przestrzeni? To nie jest tak, że żyjemy w czasach bezwstydu, czy też w czasach szamba - żyjemy w czasach przejmującego wstydu, bo wstydzimy się za wszystko.

 

Co nas boli w krzyżu z penisem? Krzyż nie tylko przynależy symbolice chrześcijańskiej, szczególnie krzyż grecki (użyty w pracy Nieznalskiej). Skoro coś jest symbolem, nie tylko chłonie poziomy interpretacji, ale i nadinterpretacji. No i ciągle o tej nieszczęsnej "Pasji" mówicie, chociaż miała (Nieznalska) bardziej traumatyczne prace dla mentalności prawicowej.

2009-06-06 18:09

tomasz.menzel

 


 

@ Tomasze Menzel

 

"Myślisz, że artyści śmieją się z kalek czy niepełnosprawnych? Podaj przykład..."

 

Nie pisałam o artystach, nie śledzę nowoczesnej sztuki. Moja uwaga była natury ogólnej. Resich-Modlińska śmiała się z łysiny Marcina Pawłowskiego gdy ten walczył z rakiem. Nie uważam, że powinno się ją za to karać w sądzie (choć na pewno bardzo uraziła uczucia każdego kto sam walczy z chorobą lub ma kogoś takiego w bliskim otoczeniu) bo społeczeństwo ma - i powinno wykorzystywać - inne formy wyrażania dezaprobaty. Tak, żeby ktoś taki pod ziemię się zapadł i na drugi raz ugryzł w język. Podobnie Kazimiera Szczuka i Madzia Buczek. I podobnie artyści, którzy sobie wymyślili zbudować karierę na ranieniu innych.

 

"Wracam do Kozyry - czy przedstawianie procesu chemioterapii dokonywanym na artyście (Olimpia) to kpina z osób chorych na raka? Czy pokazywanie karłów w sztuce, to kpina z osób chorych na karłowatość? Ukazywanie cierpienia, brudu, brzydoty powinno być niepożądane, zabronione, zesłane do prywatnej przestrzeni?"

 

Fajnie, że wspominasz Kozyrę. Niech sobie robi zdjęcia swojej choroby, jej wola i jej widzów. Ale wejście w przebraniu do łaźni po to aby sfilmować ludzi, którzy nie wiedzą i raczej by sobie nie życzyli robić za gwiazdy jej instalacji - przegięcie. Powinna każdej sfilmowanej podstępnie osobie wypłacić odszkodowanie za pogwałcenie jej prawa do intymności.

 

"Co nas boli w krzyżu z penisem? Krzyż nie tylko przynależy symbolice chrześcijańskiej, szczególnie krzyż grecki (użyty w pracy Nieznalskiej). Skoro coś jest symbolem, nie tylko chłonie poziomy interpretacji, ale i nadinterpretacji. No i ciągle o tej nieszczęsnej "Pasji" mówicie, chociaż miała (Nieznalska) bardziej traumatyczne prace dla mentalności prawicowej."

 

Mówimy my czyli kto i jak często? Możesz podać linki do moich wpisów o Nieznalskiej? Mnie jej praca ani ziębi, ani grzeje. I naprawdę liczę, że znajdzie się równie odważny "artysta" ukierunkowany w inną stronę. Jak ktoś porządnie uderzy w to co ważne dla samozwańczych piewców postępu może zrozumieją wreszcie o co chodzi z tym "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".

2009-06-06 18:33

kataryna

 


 

@kataryna

 

jakiej intymności? w łaźni pozbywasz się tej intymności, stoisz naga i jesteś narażona na widok innych ludzi [łaźnia nie jest miejscem intymnym, tylko PUBLICZNYM]. więc, czym się różni oko kamery od oka człowieka? przy okazji, chyba żaden pozew nie wpłynął przeciwko Kozyrze, po projekcji "Łaźni żeńskiej" i "Łaźni męskiej". no i otrzymała wyróżnienie honorowe na Biennale. Polacy nie są dumni z artystów polskich? Żal.

 

Ech... znowu moja zdolność do generalizowania. Przepraszam, za tamte My, Wy itd.

2009-06-06 18:50

tomasz.menzel

 


 

@ Tomasze Menzel

 

"jakiej intymności? w łaźni pozbywasz się tej intymności, stoisz naga i jesteś narażona na widok innych ludzi [łaźnia nie jest miejscem intymnym, tylko PUBLICZNYM]. więc, czym się różni oko kamery od oka człowieka?"

 

Żarty sobie robisz czy naprawdę nie rozumiesz różnicy?

 

"przy okazji, chyba żaden pozew nie wpłynął przeciwko Kozyrze, po projekcji "Łaźni żeńskiej" i "Łaźni męskiej"."

 

Nie może być! Żaden z Węgrów nagranych ukrytą kamerą nie pozwał polskiej artystki Kozyry! Hmmm, ciekawe dlaczego. Może dlatego, że do dzisiaj nie mają pojęcia, że zaistnieli w takim dziele? A może dlatego, że pozwanie kogoś to nie jest takie hop-siup nawet jak się mieszka w tym samym kraju i nie każdy ma na to ochotę? To że nikt Kozyry nie pozwał to żaden argument dopóki nie wiemy czy nie pozwał bo zaakceptował takie użycie swojego wizerunku, czy z innych powodów.

 

"no i otrzymała wyróżnienie honorowe na Biennale. Polacy nie są dumni z artystów polskich? Żal."

 

Dlaczego żal? Bo ma zachwycać nawet jak nie zachwyca?

2009-06-06 19:12

kataryna

 


 

@kataryna

 

nie ma żadnej różnicy - łaźnia jest miejscem publicznym i tyle na ten temat. Prace Kozyry były wystawiane w Budapeszcie, gdzie kręciła "Łaźnie" i nie słyszałem o żadnych dewastacjach czy protestach, ale spróbuję się dowiedzieć w poniedziałek, czy aby na pewno.

 

no właśnie nie - nie powinno "zachwycać się dziełem nawet jeśli nie zachwyca", ale powinniśmy być zdolni do głębszej analizy czy interpretacji. nie, że chodzimy po galeriach jak święte krowy i nie potrafimy bawić się dziełem, lub na klęczkach przyglądamy się klasykom, a mamy w dupiu sztukę współczesną i nawet na nią nie spoglądamy.

2009-06-06 19:29

tomasz.menzel

 


 

@ Tomasze Menzel

 

"nie ma żadnej różnicy - łaźnia jest miejscem publicznym i tyle na ten temat."

 

Łaźnia, przebieralnia na basenie, sauna - to wszystko są miejsca publiczne. Znaczy do damskiej szatni może wejść facet w przebraniu, sfilmować mnie na golasa i wystawić na Biennale w Wenecji, czy tak?

2009-06-06 20:10

kataryna

 


 

pytanie

 

skoro w tym wątku zgromadziło się tylu ekspertów mam pytanie profana: czy artysta krytyczny może stworzyć marne dzieło, a jeśli tak - po czym się to poznaje. Konkretne przykłady - mile widziane (mam nadzieję, że się takie znajdą, bo inaczej wyjdzie na to, że artyści krytyczni tworzą wyłącznie rzeczy - co najmniej - dobre, a byłoby to czymś nieludzkim; jak głosi znane powiedzenie - tylko grafoman trzyma stały poziom...)

2009-06-06 18:01

tad9

 


 

@tad9

 

Po czym się poznaje że marne?

 

Po recenzji... Tylko i wyłącznie po recenzji...

 

Że wybitne zresztą też :)...

2009-06-06 18:12

uchachany

 


 

tomasz menztel

 

 

>Póki co sztuka krytyczna się nie wyczerpuje i ciągle >się o niej mówi i interpretuje, czy to w obliczu >filozofii czy też etyki.

 

A czy możesz podać przykład dzieła sztuki, którego NIE DA się interpretować "w obliczu filozofii czy też etyki"? Według mnie - np - utwór "Żadnych granic" zespołu "Ich Troje" da się doskonale interpretować i w obliczu filozofii i w obliczu etyki, a zważywszy, że utwór powstał, gdy zespół był u szczytu popularności - zaryzykuję twierdzenie, że sporo osób o nim mówiło...

 

>Co do "kiepskich" przedstawicieli: podział "dobry" - >"kiepski", skończył się wraz z nowymi prądami w >sztuce. Możemy natomiast mówić dzisiaj o "powadze" - >"żarcie"

 

Czy aby określenie "kiepska sztuka na poważnie" nie jest dobrą definicją kiczu? Jeśli skasujemy kategorię "kiepska" skasujemy też kategorię "kicz". Ale - mniejsza o nie, możemy je skasować... Jeśli jednak zostaje tylko "powaga" i "żart" to "Żadnych granic" mieści się w zbiorze dzieł raczej "poważnych" (nie siedziałem w głowach autorów, więc nie wiem co myśleli; spiewają na powaznie). Jeśli i dzieło Nieznalskiej uznamy za "poważne" wyjdzie na to, że "Żadnych granic" i "Pasja" to rzeczy z jednej półki, z czym się zresztą zgadzam. A więc przyznaję - w tym co piszesz jest sporo racji...

2009-06-06 20:00

tad9

 


 

@ Trzyznaki

 

"Faktem jest, że nie porównujesz _jednoznacznie_ Kozyry i Nieznalskiej."

 

No właśnie. Powiem więcej, nawet niejednoznacznie ich nie porównuję.

 

"Po prostu - ot tak - w swoich komentarzach, Kozyrę deprecjonujesz. A to świadczy albo o twoim zerowym pojęciu na temat dokonań tych pań albo o twoim mizoginizmie."

 

To świadczy o tym, że mam na temat tej pani inne zdanie niż Ty. A o tym co mi się u Kozyry nie podoba wyraziłam się jasno - nie podoba mi się filmowanie ludzi z ukrycia w sytuacjach intymnych i puszczanie tego publicznie. Możesz mieć na ten temat inne zdanie i życzę Ci abyś sam został kiedyś bohaterem jakiegoś nowoczesnego artysty, który Cię sfilmuje przy pisuarze, bo przecież toaleta to miejsce publiczne, i wystawi na biennale w Wenecji.

2009-06-06 21:57

kataryna




Katarzyna Kozyra i jej dzieła:













 

@ Trzyznaki

 

"Przepraszam, ale nie będę kontynuować dialogu z tobą, na onecie też w pewnym momencie odpuszczam."

 

Ależ ja się nie gniewam, spodziewałam się rejterady, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie bronił prawa do upublicznienia zrobionych z ukrycia zdjęć osoby prywatnej w sytuacji intymnej. Gdyby Kozyra zrobiła to w Polsce a nie na Węgrzech skończyłoby się na dużych odszkodowaniach i usunięciu wizerunków sfilmowanych podstępnie osób z "dzieła". Na jej szczęście na Węgrzech jej praca jest prawdopodobnie całkowicie nieznana, na dodatek pozwać kogoś w obcym państwie to sprawa niełatwa i droga, więc się Kozyrze upiekło. Nie odbiera to jednak nikomu prawa do nazywania takiego zachowania świństwem.

 

"Po prostu - ot tak - w swoich komentarzach, Kozyrę deprecjonujesz. A to świadczy albo o twoim zerowym pojęciu na temat dokonań tych pań albo o twoim mizoginizmie."

 

To jest mój ulubiony kawałek :) Nie ma wyjścia, trzeba się Kozyrą zachwycać bo jak nie toś albo ignorant, albo mizogin :) A ja prace Kozyry znam ale mnie nie ruszają. Czy już jestem winna myślozbrodni?

 

2009-06-07 07:55

kataryna

 


 

Nie byłoby problemu przegięć w "sztuce" gdyby...

 

trwały odwieczne, cywilizowane metody obrony przed kłamstwem i obrazą, czyli możliwość wyzwania zuchwalca na pojedynek - to była doskonała motywacja do zdroworozsądkowej autocenzury.

 

Znaczyło słowo - słowo

Sprawa zaś gardłowa

Kończyła się na gardle

Które ma się jedno

 

Dziś wszechobecne prawo wchrzaniło się w nasze życie z buciorami i reguluje najdrobniejsze aspekty stosunków międzyludzkich. Bezczelnego prowokatora można tylko ciągać po sądach, zamiast po prostu obić mu mordę na miejscu.

2009-06-07 09:44

Haribu



CZY TO JEST SZTUKA?


 



Wikipedia:

Piss Christ to kontrowersyjna fotografia amerykańskiego fotografa Andresa Serrano, przedstawiająca mały, plastikowy krucyfiks z ciałem Jezusa Chrystusa, zanurzony w naczyniu z moczem artysty.

Wystawiona w 1989 roku fotografia wywołała skandal i falę krytyki pod adresem jej twórcy. Artyście zarzucano bluźnierstwo i przekroczenie granicy wolności słowa.

Eksponat ten wygrał konkurs "Awards in the Visual Arts" organizowany przez muzeum "Southeastern Center for Contemporary Art"[1], a współfinansowany przez amerykańskie agencje rządowe.

Praca została wystawiona w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie w 1994 roku, niemniej ponieważ ówczesny dyrektor Centrum uznał, że praca rani jego uczucia religijne, była ocenzurowana.



















PETER FUSS

Szokujący, antysemicki billboard w Koszalinie
mar, PAP
2007-01-25,

Koszalińska policja wszczęła w czwartek postępowanie w sprawie billboardu, na którym pod wizerunkami 56 znanych polskich artystów, polityków i dziennikarzy umieszczono napis "Żydzi won z katolickiego kraju" - poinformował Mariusz Łyszyk z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie
Plakat, na którym znalazły się wizerunki m.in. Lecha Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Andrzeja Leppera, Jana Rokity, Andrzeja Wajdy, Agnieszki Holland, Leszka Balcerowicza, Marka Kondrata, Gustawa Holoubka, Lecha Wałęsy, Moniki Olejnik, Kuby Wojewódzkiego, Wojciecha Manna, Bronisława Wildsteina, Jerzego Owsiaka, Kazika Staszewskiego, Maryli Rodowicz i Wisławy Szymborskiej, przez kilka godzin wisiał na billboardzie stojącym w największej dzielnicy mieszkaniowej KoszalinaśPółnocy, w pobliżu kościoła pw. Ducha Świętego.

Kuria potępia incydent

Rzecznik Kurii Biskupiej w Koszalinie ks. Krzysztof Zadarko napisał, że "Kuria potępia incydent wywieszenia billboardu o treści antysemickiej i antykatolickiej przed ogrodzeniem jednej z parafii". "W tym wypadku doszło do obrzydliwej prowokacji nie tylko w treści, ale też przez wykorzystanie sąsiedztwa kościoła katolickiej parafii, która nie ma z tym nic wspólnego" - głosi oświadczenie kurii.

W rozmowie z PAP ks. Zadarko powiedział, że Kuria jest również oburzona sposobem, w jaki o plakacie poinformował internetowy portal jednej z miejscowych gazet. - Aż siedem z dwunastu zamieszczonych tam zdjęć, wykonano z tle budynku kościoła, dodając w ten sposób jedną prowokację do drugiej - wyjaśnił.

Autorem plakatu jest artysta kryjący się pod pseudonimem Peter Fuss.

W czwartek wieczorem w koszalińskiej Galerii Scena otwarto wystawę jego prac zatytułowaną "jesus christ king of poland" (pisownia oryginalna - red.). Na wystawie prezentowany jest ogromny plakat dyrektora Radia Maryja ojca Tadeusza Rydzyka oraz zawierające antysemickie treści wydruki z internetowego forum Fronda oraz kopia umieszczonej na portalu Polonica.net listy ponad 2000 nazwisk osób, którym przypisuje się żydowskie pochodzenie. Wszystkie zapisane na niej osoby umieszczono na kontrowersyjnym plakacie.

"Niezależna akcja dorosłego artysty"

Prowadzący Galerię Scena Roberth Knuth, zastrzegł, że galeria nie ma nic wspólnego z plakatem i nie bierze za niego odpowiedzialności. - To była niezależna akcja dorosłego artysty, który - z tego co wiem - odwiedził Koszalin z nocy ze środy na czwartek - wyjaśnił Knuth.

Knuth, który jest plastykiem, dodał, że jego zdaniem "plakatu nie należy odbierać jako propagowania antysemickich treści, tylko jako głos w dyskusji na temat ksenofobii i homofobii".

- Jest to działanie wywołujące problem i przez kontrowersyjną treść zmuszające do zastanowienia się nad tym (problemem). Artyści mają prawo do otwartego mówienia, co myślą o otaczającej nas rzeczywistości - stwierdził w Knuth.

Plakat - na polecenie policji - został zaklejony przez pracowników firmy wynajmującej billboardy. Postępowanie w tej sprawie policja prowadzi na podstawie przepisów Kodeksu karnego, mówiących o znieważeniu funkcjonariusza publicznego. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub dwa lata więzienia.

- Nie mamy jeszcze podejrzanego, na razie przesłuchujemy świadków - powiedział Mariusz Łyszyk z koszalińskiej policji.

Fuss: autor szokujących i nielegalnie eksponowanych prac

Otwarcie wystawy prac Petera Fussa w Galerii Scena przebiegło bez zakłóceń. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt młodych osób oraz kilku dziennikarzy.

Nie wiadomo, czy na wernisażu był Peter Fuss, który nigdy nie ujawnia swojej twarzy. - Rozmawiałem z nim kilka razy, ale nigdy go nie widziałem bez maski lub makijażu - przyznał w czasie otwarcia wystawy Knuth.

O Peterze Fussie, który jest przedstawiany jako autor szokujących i nielegalnie umieszczanych prac w przestrzeni publicznej, wiadomo tylko tyle, że mieszka zarówno w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii. Jego plakaty są zawsze czarno-białe i komentują aktualne wydarzenia w Polsce i na świecie.

Po tym, gdy Jarosław Kaczyński został premierem, Fuss umieścił go na plakacie obok brata - prezydenta i podpisał "So which one is the president" (który jest teraz prezydentem).

Kilka dni po wyborze kardynała Ratzingera na papieża Fuss stworzył plakat, na którym była przekreślona sylwetka zmarłego Jana Pawła II z podpisem JP2, obok był nieprzekreślony kardynał Ratzinger podpisany B16.


Dzieła Petera Fussa:
http://peterfuss.com/







Porównał żydów do nazistowskich bojówek, zniszczyli mu wystawę

FRONDA.PL  24 kwietnia 2009

Wystawa Petera Fussa w Galerii Nod w Pradze została zdemolowana przez członków praskiej gminy żydowskiej i zamknięta po 30 minutach od otwarcia. Wernisaż pt. "Achtung" składał się z obrazów przedstawiających hitlerowców z opaskami z Gwiazdą Dawida.

Fragment wystawy Fragment wystawy "Achtung" Petera Fussa w galerii Nod w Pradze.

Żydzi, którzy pojawili się na wernisażu byli - zdaniem autora wystawy - bardzo agresywni. Niszczyli prace, grozili, że podpalą galerię, szarpali ludzi, którzy przyszli na wystawę, szczuli psem, którego przyprowadzili ze sobą. Co ich tak oburzyło? Wernisaż pt. ”Achtung” składał się z obrazów przedstawiających sceny z okupacji. Hitlerowcy mieli jednak na ramionach opaski z Gwiazdą Dawida. Peter Fuss (pseudonim polskiego artysty) ich zdjęcia zapożyczył ze scen filmowych, m. in. z "Listy Schindlera".

Jak tłumaczy Fuss ideę swojego wernisażu? - Gwiazda Dawida stała się symbolem ofiary, cierpienia i prześladowania. Nie dopuszczamy do świadomości, że są miejsca na świecie, gdzie Gwiazda Dawida niesie za sobą zupełnie inne odczucia; że są miejsca, gdzie Gwiazda Dawida odbierana jest jak swastyka - mówi Fuss portalowi Free-media.pl. Jego zdaniem polityka pamięci historycznej, pamięć o tragedii narodu żydowskiego i historyczne skojarzenie „Żyd – ofiara”, sprawiają, iż ciężko nam dopuścić do świadomości fakt, że „Żydzi w Izraelu od lat stosują rasistowską politykę segregacji i dyskryminacji. Że Żydzi zamykają Palestyńczyków w gettach i enklawach, otaczają ich murem, wyburzają palestyńskie domy, zabraniają swobodnie się poruszać - pisze.

Pytany o to, czy nie obawia się oskarżeń o antysemityzm odpowiada w sposób zdecydowany: - Jestem przeciwnikiem antysemityzmu. Nie akceptuję ataków na naród żydowski. Wielokrotnie już piętnowałem przejawy antysemityzmu i im się przeciwstawiałem. Będę dalej to robił. Nie znaczy to jednak, że będę się milcząco godził i nie będę krytykował aktów segregacji rasowej jakiej dopuszczają się Żydzi. Peter Fuss jest polskim artystą, działającym głównie w Trójmieście. Jego wystawa w 2007 roku w Koszalinie, zatytułowana "Jesus Christ king of Poland", na którą składały się zrzuty ekranów z forów internetowych (m.in. Forum Frondy), miała zawierać - zdaniem Fussa - wypowiedzi o charakterze antysemickim i rasistowskim. Internauci żartowali z niego wówczas, że niezbyt uważnie zrozumiał, co napisali.

Fuss mówi w komentarzu do tego, co się stało kilkadziesiąt minut po otwarciu jego wystawy: - Zachowanie przedstawicieli społeczności żydowskiej na wernisażu było gorzką puentą mojej wystawy. Ci ludzie, swoim zachowaniem pokazali, że są Żydzi, którzy metod nazistowskich używają nie tylko tam, na linii ognia, w Izraelu i Strefie Gazy, ale także tu, w wolnym europejskim kraju. Naziści dzielili sztukę na taką, którą akceptują i na taką, która w ich mniemaniu jest zdegenerowana i nie ma prawa istnieć. To samo zrobili ludzie z praskiej gminy żydowskiej. I zrobili to w sposób, z jakiego dumne byłyby nazistowskie bojówki - mówi Fuss w rozmowie z portalem Free-media.pl.

JaLu/Free-media.pl/Peterfuss.pl/Galeriazerozer



Po ataku urażonych Żydów na galerię w Pradze



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »