| O sztuce postępowej |
|
|
Łukasz Warzecha Salon24 2009-06-06 Nieznalskiej genitalia na krzyżu
(Przy
okazji – ciekawe, czy ktoś kiedyś podda analizie ów charakterystyczny dla
„GW” pompatyczny język, bo jest on
swoistą jakością sam w sobie.) Dowiadujemy
się z „GW”, że Nieznalska jest przedstawicielką tzw. nurtu krytycznego
sztuki. Nurt krytyczny polega mniej
więcej na tym, że do wizualnego bełkotu, na ogół obracającego się gdzieś w okolicach genitaliów, muszą być
dołączone długaśne wyjaśnienia, o co artyście chodzi, ponieważ ów bełkot mógłby być wzięty w przeciwnym razie za
przypadkowo pozostawione śmieci lub w
najlepszym wypadku byłby kompletnie nieczytelny. Rzecz jasna, sztuka, do której trzeba dołączać broszury w celu
wyjaśnienia, o co w niej chodzi, to nie sztuka, ale pokrętna publicystyka. Nie jest potrzebna
broszura, żeby zachwycić się obrazem Jordaensa albo Rubensa czy kantatą Bacha albo Buxtehudego. Gdy
czytam gdzieś o „krytycznym nurcie sztuki”, zawsze przypomina mi się film „Nie
lubię poniedziałku” i sukces, jaki na
wystawie sztuki nowoczesnej odniosło „dzieło”, złożone z wału od snopowiązałki z tryblinkami. Wał przypadkowo
postawił na moment w galerii Jerzy Turek, który został przysłany do stolicy w delegacji w poszukiwaniu
wspomnianych tryblinek. Do „dzieła”
dyżurny krytyk sztuki natychmiast dołączył odpowiednie objaśnienie jego głębokiego sensu. „GW” twierdzi, ze Nieznalska nie miała zamiaru
nikogo obrażać, czego ma dowodzić rozwlekła egzegeza jej „dzieła”, jakiej dokonała, tłumacząc, że chodzi o
zdemaskowanie „kultu ciała”. Do tego
dochodzą zabawne detale. „GW” twierdzi np., iż sąd wziął pod uwagę, że
krzyż, wykorzystany w „dziele”
Nieznalskiej nie był obiektem kultu religijnego, ponieważ nie został poświęcony. Najwyraźniej sądowi oraz
dziennikarzom „GW” nieznane jest pojęcie symbolu, którego znaczenie jest całkiem niezależne od tego, czy dokonano
wobec niego jakichś czynności
liturgicznych. Ale
zaakceptujmy na chwilę sposób rozumowania „GW” oraz, jak rozumiem,
sędziego. Oznaczałoby to, że
dopuszczalne jest użycie każdego symbolu, w tym religijnego, w dowolny sposób, jeśli tylko używający jest w stanie przedstawić
wytłumaczenie, czemu to ma służyć. Czekam zatem, aż jakiś „artysta”, zachęcony przykładem Nieznalskiej,
zaprezentuje np. gwiazdę Dawida
zanurzoną w kale i opatrzona napisem „Żydy do gazu”. I czekam na odważny komentarz „GW”, która będzie dowodzić, że to
przykład wspaniałej wolności twórczej. O ile oczywiście „artysta” dołączy do swojego dzieła stosowną eksplikację,
wyjaśniającą, że nie chodzi mu o
obrażanie narodu żydowskiego, ale przeciwnie – o napiętnowanie antysemityzmu. Mało
tego. Można sobie wyobrazić sytuację, w której performer staje przed sędzim,
autorem przełomowego wyroku w sprawie
Nieznalskiej, po czym rozbiera się do naga, oddaje mocz na środek sali sądowej, a następnie zjada własny
kał, uprzednio przygotowany w papierowej torebce z napisem „zabić sędziego”. Po czym, odpowiadając za obrazę sądu
oraz stosowanie gróźb karalnych,
przedstawia opasłą broszurę, w której tłumaczy, że nie chodziło mu wcale o obrażanie sądu, ale o zwrócenie uwagi na
problem skrępowania indywidualnej osobowości przez ramy bezdusznego prawa. Sąd zaś, zgodnie
własną logiką, powinien performera uniewinnić. On przecież tylko realizował swoją swobodę
twórczą. Zachwycona
obroną wolności słowa „GW” jest zresztą także niekonsekwentna. Z jednej
strony „GW” akceptuje tłumaczenie
Nieznalskiej (o tym za moment), że nie miała zamiaru nikogo obrazić. Z drugiej wyjaśnia, że sztuka musi
mieć wolność prowokacji. Oczywiście pojęcie prowokacji jest dyskusyjne, ale jeden z jego oczywistych wydźwięków to
obrażenie, a w każdym razie ostre
zadziałania na czyjąś wrażliwość. Kolejny
kuriozalny argument, użyty przed sądem, brzmiał, że Nieznalska, tworząc
swoje „dzieło”, nie wiedziała, iż on
może kogoś obrazić. Jak wynika z relacji „GW”, sąd to wyjaśnienie zaakceptował, stwierdzając, iż
nie da się dowieść, że Nieznalska miała świadomość, iż jej dzieło kogoś może obrażać. Nie wiem, czy „artystka”
przeszła jakieś badania psychiatryczne,
które wykazały jej niepoczytalność, ewentualnie osłabienie kontaktu z rzeczywistością, ale do tego sprowadza się
powyższy argument. Rozumiem, że Nieznalska, gdyby wychowała się i żyła na Okinawie, w Arabii Saudyjskiej lub Nowej
Zelandii, mogłaby z pewną ograniczoną
wiarygodnością twierdzić, iż nie wie, jakie są tabu w polskiej kulturze i religijności, jaka jest wrażliwość większości
Polaków i jak postrzegane będzie przez nich powieszenie na krzyżu fotografii penisa. Jeśli jednak Nieznalska
twierdzi, że tego wszystkiego nie wie,
żyjąc od urodzenia w Polsce, a sąd daje jej wiarę, to znaczy, że albo ona, albo sędzia, albo oboje powinni zostać
przebadani na okoliczność poważnych zaburzeń w percepcji rzeczywistości. Zachwyty
„Wyborczej” nad wyrokiem na Nieznalską mnie nie dziwią. Jest też dla mnie
całkiem oczywiste, że „GW” kieruje się
tutaj nie generalnym upodobaniem do twórczej wolności, ale nierównym stosunkiem do poszczególnych tabu,
jakie „artyści” mogliby w swoich „dziełach” atakować. Czyli, mówiąc w uproszczeniu, powiesić genitalia na krzyżu
można, zanurzyć gwiazdy Dawida w kale –
nie wolno. Łamanie tabu i prowokacja jest z tajemniczych powodów akceptowalna jedynie w odniesieniu do symboli
chrześcijańskich. Zadziwia
mnie znacznie bardziej – choć nie po raz pierwszy – intelektualny
niedowład przedstawicieli stanu
sędziowskiego. Inna sprawa, czy prawo, jakie w tej dziedzinie w Polsce obowiązuje, jest właściwe czy nie.
„GW” rozpacza nad tym, że prokuratura w ogóle podjęła śledztwo i stworzyła akt oskarżenia, podczas gdy przecież
wiadomo, iż rzeczony przepis kk miał
służyć nie walce z Nieznalskimi, ale z profanacją żydowskich cmentarzy. Tu wypada zauważyć, iż skandalem jest, że
prokuratura nie kierowała się interpretacją polskiego kodeksu karnego, stworzoną przez „Gazetę Wyborczą”. Przecież
to „GW” wie najlepiej, czemu ma służyć
jaki artykuł kk. O tym jednak nie rozmawiamy, bo to osobna
sprawa. Ale prawo jest, jakie jest. Jeżeli sędzia wyprowadza z niego w sprawie Nieznalskiej wnioski takie właśnie,
to znaczy, że kompletnie nie zdaje sobie
sprawy ze znaczenia własnych orzeczeń i słów. Powiedzmy
zatem raz jeszcze: z przemądrego wywodu pana sędziego wynika, że nie jest istotne, po jakie środki się sięgnie, tworząc
konstrukcję, którą sam autor zakwalifikuje jako „sztukę” (bo pozostaje jeszcze kwestia, czy każdy, kto uzna się za
„artystę”, a swoje wytwory za „sztukę”,
faktycznie artystą jest, a jego wytwory – sztuką). Mogą to być środki dowolne, także takie, które same w sobie będą
w najoczywistszy sposób obraźliwe dla jakiejś grupy osób, nawet bardzo znacznej. Ważne jest jedynie, aby „twórca”
potrafił przedstawić wyjaśnienie, z
którego będzie wynikać, iż celem dzieła nie było obrażenie kogokolwiek.
Aby tę konkluzję zobrazować, oto
przykład. Zenek, który namaże na murze hasło „Żydy do gazu”, obraża naród żydowski. To jasne. Celebrowana
nowoczesna artystka Waleria Pipadalsza, która namaże na murze to samo hasło, ale zarazem przedstawi folder,
objaśniający ten „performance”, nie jest
winna obrazy. Ona korzysta z wolności twórczej. Ergo – chcąc uniknąć kary, Zenek powinien także
przedstawić się jako artysta i wyprodukować odpowiedni folder z objaśnieniami. Rzecz
zatem sprowadza się do tego, czy w imię jakichś pokrętnych
pseudoartystycznych wywodów można sięgać
po obraźliwe dla innych środki wyrazu. Sąd powiada, że można, ale obawiam się, że nie rozumie w pełni
konsekwencji swojego orzeczenia. Nieznalska
tymczasem zapowiada, że postara się rychło przedstawić swój wytwór w
jakiejś galerii. Warto na tę deklarację
zwrócić uwagę, bo w mojej opinii obala ona tezę, iż w swoich intencjach Nieznalska jest niewinna i
nie chce nikogo obrażać. Przecież po trwającym lata procesie wie ona doskonale, że jej wypociny są dla sporej grupy
ludzi obraźliwe. A mimo to – lub może
właśnie dlatego – chce je gdzieś wyeksponować. Pozostaje
jeszcze czysto pragmatyczne pytanie, co zrobić z pseudoartystami w rodzaju Nieznalskiej i ich „dziełami”, obracającymi
się głównie wokół zestawiania genitaliów i chrześcijańskich symboli religijnych. Składać zawiadomienia do
prokuratury czy nie? Nieznalska dzięki
procesowi została uznana przez grupkę postępaków za świecką męczennicę za sprawę. Gdyby nie proces, nikt by o tej
kobiecinie nie słyszał, a na sprzedaż swoich „dzieł” w prywatne ręce nie miałaby szans, bo kolekcjonerzy wolą jednak
bardziej konserwatywne środki wyrazu.
Dla postępowych artystów jedynym sponsorem pozostaje niestety państwo, czyli za wypociny Nieznalskiej
płacimy wszyscy. Może
zatem lepsza jest inna metoda, jeśli już ktoś koniecznie chce czynnie
protestować przeciw pseudoartystycznemu
chłamowi. Należy wejść do galerii, gdzie ów chłam jest wyeksponowany, po czym rzeczone obiekty
zniszczyć w sposób możliwie dokładny. W tym czasie nasz współpracownik powinien rozdawać obecnym
foldery, wyjaśniające, że to kolejna akcja artystyczna. Rozumiem, że uniewinnienie przed sądem mamy w kieszeni. >>autor po
pierwsze: prawdziwym kolekcjonerem jest ten co zbiera śmieci. po
drugie: "Aby tę konkluzję zobrazować, oto przykład. Zenek, który namaże na
murze hasło „Żydy do gazu”, obraża naród
żydowski. To jasne. Celebrowana nowoczesna artystka Waleria Pipadalsza, która namaże na murze to samo
hasło, ale zarazem przedstawi folder, objaśniający ten „performance”, nie jest winna obrazy. Ona korzysta z
wolności twórczej. Ergo – chcąc uniknąć
kary, Zenek powinien także przedstawić się jako artysta i wyprodukować odpowiedni folder z objaśnieniami." -
OTÓŻ TO, trafił pan w sedno i nie ma w tym nic dziwnego. po
trzecie: "Nie jest potrzebna broszura, żeby zachwycić się obrazem
Jordaensa albo Rubensa czy kantatą Bacha
albo Buxtehudego" - potrzebna jest wiedza z dziejów sztuki, potrzebna jest elementarna wrażliwość na sztukę i
przede wszystkim mocne zakorzenienie w kulturze. po
czwarte: odnośnie Nieznalskiej (chyba już Pan mówił na temat sztuki
współczesnej kiedyś w tym miejscu),
chyba coś o klasykach... nie pamiętam już. ale sztuka się zmienia, a
Polacy chyba są już przygotowani do
dekonstrukcji treści i wartości... 2009-06-06
11:23 tomasz.menzel @tomasz.menzel I
tu Pan nie ma racji. Obrazy Jordaensa albo muzyka Buxtehudego posiadają
samoistną wartość estetyczną, czego nie
da się powiedzieć o "sztuce krytycznej". Owszem, żeby zrozumieć symbolikę malowideł Jordaensa, trzeba co
nieco wiedzieć o malarstwie baroku. Podobnie, aby usłyszeć więcej w muzyce Buxtehudego, trzeba
wiedzieć coś o muzyce baroku. Ale i bez tej wiedzy te dzieła da się docenić. I to jest właśnie różnica między sztuką
a "sztuką". 2009-06-06
11:32 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha Pan
szanowny to sie juz raczej niech polityka zajmuje, a krytyke sztuki innym
zostawi. Najlepiej zawodowcom bo od tego
sa. Calkowicie
abstrahujac od wartosci artystycznej "dziel" czy, jak raczyl Pan
napisac, "pseudoartystycznego
chłamu" sady powinny byc ostatnim miejscem gdzie sie decyduje co "chlam" a co nie. Skandalem jest
nie tyle "twórczosc" pani Nieznalskiej (nota bene, metne popluczyny po asemblazach Hasiora) tylko sam
fakt, ze w XXI wieku do takiego procesu wogóle doszlo. Pzdr 2009-06-06
11:33 Lubicz @Lubicz Dlaczego
miałbym się nie wypowiadać na temat sztuki? Czyżby sztuka była wyłącznie
dla krytyków, a nie dla ludzi? Wie
Pan, na czym polegała wyższość sztuki do czasów klasycyzmu nad sztuką
dzisiejszą? Że tamta musiała mieć
odbiorcę, który był gotów zapłacić, a dzisiejsza nie jest niemal wcale weryfikowana przez publiczność, a zwłaszcza
sponsorów. Bo hojnym sponsorem jest państwo. Bez państwa taka Nieznalska by umarła z głodu. Bach
napisał swoje wspaniałe Koncerty Brandenburskie podczas służby u księcia
Leopolda von Anhalt-Koethen, gdzie
musiał nosić liberię. Jego Pasje powstawały w Lipsku, gdzie pracował na łasce i niełasce rady miejskiej jako
kantor i dyrektor muzyki w mieście. 2009-06-06
11:44 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha bez
wiedzy, jest to snobizm, albo zwykłe doświadczenie estetyczne. nie ma czegoś
takiego jak samoistna wartość estetyczna
i to już estetyka współczesna wie od wieku. 2009-06-06
11:41 tomasz.menzel @tomasz.menzel "Estetyka
współczesna wie to od wieku". To chyba jasna. Estetyka współczesna jest z
tej samej paczki co "dzieła"
Nieznalskiej. Ale ja się wychowałem na Gombrowiczu, więc nie mam problemów ze stwierdzeniem, że coś jest
gównem, a nie żadną sztuką. I żaden krytyk ani żadna Jarecka mnie nie zastraszy. 2009-06-06
11:47 Łukasz
Warzecha Bardzo
sie cieszę Wieksziość
życia spedziłem na Zachodzie i dlatego bliskie mi są ideały zachodniej cywilizacji. Cieszę się więc, bo ten wyrok to
oznaka, że Polska do tych ideałów doszlusowuje. Jakis
rok czy dwa przed "aferą Nieznalskiej" w Nowym Yorku zdarzyło sie coś
bardzo podobnego. W jednym z czołowych
muzeów tego miasta urządzono wystawę, i jedno z wystawionych "dzieł" to był wielki wizerunek Matki Boskiej z
poprzylepianymi na obliczu zaszuszonymi
kupami słonia. Wybuchła karczemna awantura, bo w Nowym Yorku jest spory procent katolików -- Amerykanie włoskiego,
irlandzkiego i polskiego pochodzenia. Burmistrzem był wtedy chyba jeszcze Gullianni, no i on zagroził, ze
jeśli muzeum tego "dzieła" nie
usunie, to miasto obetnie mu dotacje -- co równałoby się natychmiastowemu zamknięciu tego przybytku sztuki.
Nie-katolicy na to podnieśli kontr-awanturę, ze tłumi się wolnośc ekspresji artystycznej, że jest to
sprzeczne z First Amendment (poprawka do Konstytucji gwarantująca wolnośc wszelkiego rodzaju wypowiedzi), i tak
dalej. Awantura
ciągneła sie dośc długo i ja juz nie pamietam, jaki był finał. Ale jedno
jest charakterystyczne: W czasie całej
tej awantury najzacieklejszym katolickim radykałom w ogóle przez myśl nie przeszło, by
"artystę", twórce owego "dzieła", ciągać po sądach,
czy nasyłać na niego prokuratorię. Prawo
do wolnosci wypowiedzi jest prawem do wolnosci wypowiedzi, i basta. Do
waszych zsowietyzowanych umysłow nad Wisła
jeszcze to nie dotarło. Ale powoli dotrze. Zapewne juz nastepnych pokoleniach. Ale i to dobre. W
Nowym Yorku najzacieklejsi katoliccy radykałowie domagali sie, zeby USUNĄĆ to
paskudzstow z wystawy -- i niczego
wiecej. Temu pożal-sie-Boze artyście wolno było wykonac "dzieło"
, jakie tylko sobie zapragnał, i First
Amendment gwarantował, ze włos mu z glowy nie mógł spaśc za to. Pretensje były wyłacznie pod
adresem muzeum, ze to obrzydlistwo umiescił na wystawie SZTUKI. Mam
nadziej, ze nadwislański ludek tez sie w końcu nauczy w ten sposób mysleć.
Ciąganie tej bednej Nieznalskiej po
sądach było czyms w najczystszym sowieckim duchu. Cóz, długie lata pod sowieckim batem pozostawiły w umysłach
blizny, których nic nie usunie... Zaciekli antykomuniści, myślacy na komunistyczny sposówb zarazem! Tych umysłów
sie nie da zmienic, one musza po prostu
odejsc na łono Abrahama, i wtedy moze Polska wreszcie znormalnieje. 2009-06-06
11:54 Trurl.cum.Clapaucio @Trurl.cum.Clapaucio Tu
akurat nieco się Pan myli. Przywieszanie zaschniętych kup na obliczu Matki
Boskiej Sowieci by pochwalili. Oni byli
także w sztuce bardzo postępowi, zwłaszcza w jedną stronę i za dawnych czasów Nieznalska raczej by do
sądu nie trafiła. No, chyba że za samego penisa, ale nie za miejsce jego umieszczenia. I to
się Panu powinno podobać. Dziękuję,
że Pan wpadł. Dawno już nie było tu nikogo, kto by tak pięknie pisał o
misji cywilizacyjnej wobec polskiego
ciemnogrodu. 2009-06-06
12:00 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha tylko,
że estetyka klasyczna, nie zna odpowiedzi na nowe nurty, na abstrakcję, na konceptualizm. estetyka się wyczerpała i to
właśnie estetyka współczesna (w Polsce kaganiec estetyki niesie aktualnie Wilkoszewska czy Rewers) jest odpowiedzią na
milczenie estetyki klasycznej. przy
okazji, Gombrowicz jest klasyczny czy współczesny? przecież to on dokonał niesamowitego przewrotu w języku polskim? był
w opozycji do tradycji - i dziwę się, że Pan zasłania się w temacie estetyki Gombrowiczem. 2009-06-06
11:58 tomasz.menzel @tomasz.menzel Estetyka
klasyczna nie zna na nowe nurty odpowiedzi, bo one nic nie mają wspólnego
z estetyką. Trzeba było stworzyć całą
nową dziedzinę, żeby się z tym bełkotem uporała i jakoś go uzasadniła. Oto
moje szczere wyznanie: sztuka późniejsza niż najdalej z połowy XIX wieku
mogłaby dla mnie przestać istnieć z dnia
na dzień. Nie odczułbym jej braku w żaden sposób. Ale niech zabraknie choćby obrazów jednego Tycjana albo
muzyki jednego Corellego, a dziedzictwo ludzkości poniesie niepowetowaną stratę. 2009-06-06
12:05 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha Bach
napisał swoje wspaniałe Koncerty Brandenburskie podczas służby u księcia
Leopolda von Anhalt-Koethen, gdzie
musiał nosić liberię. Jego Pasje powstawały w Lipsku, gdzie pracował na łasce i niełasce rady miejskiej jako
kantor i dyrektor muzyki w mieście. no
i kto płaciła Bachowi, ja nie władze Lipska oraz książę Von Anhalt,a także
elektor sakosnii. Zatem otzrymywał
pienądze publiczne, pieniądze podatników - bo skąd czerpali ksiażęta czy lipski magistrat, jak niez
podatków, ceł grzywien? Niech
już Pan nie wynachuje tym Bachem jak sztandarem, bo to rzeczywiscie dorzeczny
bardzo argument. Inna epoka, inna
sztuka, inna publiczność. Powoływanie się ciągle na "dawne klasyczne wzorce" to często główny
argument tych, co tak napradwę o sztuce pojecia nie mają. Zna Pan twórczość Bacha, czy może się
tak tylko Panu wydaje? Czyta Pan dzieła Bacha, rozumie Pan zapis nutowy? Ma Pan wiedzę o jego muzyce i epoce wykraczajacą
poza kilka popularnych publikacji,
śledzi Pan literaturę na jego temat? Jeśli nie, to proszę łaskawie przestać ciągle mielić tego Bacha w ustach
jak swój główny argument w sprawach sztuaki. Samo kolekcjonowanie płyt i bywanie na koncertach nie jest jeszcze
tożsame ze znawstwem. 2009-06-06
12:06 Chevalier @Chevalier Widzę,
że niektórzy nie mogą znieść, że na temat sztuki wypowiadają się niefachowcy.
Znam Bacha na tyle, na ile może go znać
w miarę wyrobiony amator. Zapewne znacznie lepiej od Pana. I to mi daje możliwość i prawo
wyrażania moich opinii. Sztuka, Panie Chevalier, nie jest dla elit, tylko dla ludzi. Bach tworzył
sztukę dla ludzi, a w przerwach i wolnym czasie, żyjąc za zarobione pieniądze, coś dla siebie, jak niektóre
części Wielkiej Mszy h-moll albo Sztukę
Fugi. Nie
da się porównać jednoosobowych decyzji finansowych księcia von Anhalt-Koethen
z bezosobowymi decyzjami państwa i jego
aparatu wspierania kultury albo i "kultury", niezależnie od źródła pochodzenia pieniędzy. 2009-06-06
12:14 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha "w
miarę wyrobiony amator" - powtórzę pytanie - czyta pan zapi nutowy Bacha,
zna Pan badania mu poświecone? Jeśli
nie, to jest Pan amatorem, ale czy "wyrobionym"?. Kolekcjonowanie 10 nagrań Mszy h-moll nie
musi oznaczać, że się z tego dzieła cokolwiek rozumie. "Nie
da się porównać jednoosobowych decyzji finansowych księcia von Anhalt-Koethen
z bezosobowymi decyzjami państwa i jego
aparatu wspierania kultury albo i "kultury", niezależnie od źródła pochodzenia
pieniędzy." A
to dlaczego? Decyzja dzisiejszego ministra kultury i szefa Instytutu Sztuki
Filmowej jest ta samo
"osobowa" jak decyzja księcia czy rady miejskiej Lipska. I tez moze
miec charakter jednorazowego zamówienia
- argument z jednorazowym opłaceniem koncertów brandenburskich nie jest tu argumentem. Książę nie rozprządzał
swymi czysto prywatnymi pieniedzmi, tylko dochodami księstwa, w tym - "rabowanymi" ludziom (by posłużyć
się jezykiem ultraliberałów) podatkami,
cłami, innymi opłatami. Jaka jest różnica miedzy opłacaniem przez księcia
z "pieniędzy zrabowanych
ludziom", a opłacaniem przez dzisiejsze państwo z "pieniędzy zrabowanych ludziom"? Zresztą, jest
pewna różnica - dziś zwykli obywatele mają większy wpływ na to, jak zostaną wydane ich
pieniądze. Ksiażę von und zu N. N. mógł "zrabowanymi ludziom pieniędzmi dysponować" do woli. A,
skoro jest Pan "wyrobionym amatorem", to chyba wie Pan, ze podobnie
jaka Bacha opłacano wtedy zastepy
artystów - przez dwory, arystokratów, magistraty. Nie bardzo rozumiem, dlaczego opłacanie artystów z pieniędzy dworu
królewskiego czy jakiegoś nawet podrzędniejszego seniora, traktuje Pan jako "prywatny wydatek",
choć wiadomo, że na te dochody składały
się też różne ciężary fiskalne i senioralne ("pieniądze zrabowane ludziom"). Dodajmy do tego rozmaite
akademie, czyli, w tamtych czasach - stowarzyszenia nauk i sztuk, też sowicie wspierane finansowo
przez władców. 2009-06-06
12:50 Chevalier @Chevalier Na
tym właśnie polega rzecz: że Mszy h-moll można słuchać, nie mając żadnej wiedzy
na temat symboliki muzycznej baroku oraz
mając wiedzę głęboką. I będzie się w niej dostrzegać różne aspekty: od czystego piękna (miło się słucha)
po mistrzostwo kontrapunktu w Symbolum Nicenum. Taki odbiór na różnych poziomach jest w "sztuce" a la
Nieznalska niemożliwy. Bo to nie sztuka,
tylko marnawa publicystyka. Jeśli
zaś nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy organizacją państwa demokratycznego z
jego systemem sponsorowania sztuki
nieatrakcyjnej dla odbiorców a organizacją państewka feudalnego i jednoosobowymi decyzjami jego
władcy, to faktycznie nie ma o czym mówić. 2009-06-06
13:00 Łukasz
Warzecha @Łukasz
Warzecha i
to jest właśnie poziom i sens dyskusji z Panem - Pan mi wmawia niedostrzeganie
róznic miedzy panstwem demokratycznym a
pansewkiem feudalnym, a ja zwracam uwage na jeden apsekt - że decyzje władcy takiego państewka tak samo
są gospodarowaniem cudzymi pieniędzmi, jak decyzje władz państwa dzisiejszego, i to z ta róznicą (jak widać,
dostrzegam takie róznice), że dziś
obywatele jednak mają pewien wpływ na to, jak ich pieniądze zostaną wydane. Na zwrócenie uwagi przez mnie, że
pieniądze ksiecia von Anhalt czy lipskiego magistratu też były pieniędzmi które dziś nazwalibyśmy "publicznymi"
(bo z podatków itp.), Pan nie
odpowiedział, uciekając w dość mało wyrafinowane insynuacje, że ja nie
rozumiem róznicy między feudalnym
państewkiem Rzeszy a demokracją. "Jeśli
zaś nie dostrzega Pan różnicy pomiędzy organizacją państwa demokratycznego z
jego systemem sponsorowania sztuki
nieatrakcyjnej dla odbiorców" - kolejna uwaga zdradzająca niedoskonałość Pańskiej - ponoć
"wyrobionego amatora" - wiedzy o epoce baroku. Władcy czy rozmaici grafowie i fuerstowie płacili (z
pieniędzy "zrabowanych ludziom" często za sztukę, która mało się podobała odbiorcom, poza
samymi zamawiającymi. "od
czystego piękna (miło się słucha)" - otóż to, "czyste piękno"
jest wytrychem pojeciowym, dzięki
któremu można sobie odpuścić słuchanie inteligente i z refleksją. Coś jest piękne, ładne, miłe - to właśnie ten
poziom odbioru sztuki, jaki jest bardzo częsty wsród wyznawców rozmaitych klasycyzmów (raczej pseudoklasycyzmów) 2009-06-06
13:23 Chevalier @Chevalier Bo
aspekt, który Pan podkreśla (pisząc o "zrabowanych" pieniądzach chyba
opiera się Pan na dziełach Włodzimierza
Iljicza), nie żadnego znaczenia. Nie chodzi o to, skąd były tamte pieniądze, tylko o to, jak były wydawane. Dziś
możliwości decydowania podatnika o tym, na wspieranie jakiej sztuki idą
jego pieniądze, są dokładnie zerowe.
Podobnie jak w ustroju feudalnym. Tyle że wtedy sytuacja była czyta, bo nie mieliśmy demokracji. Co
zaś do prostego odbierania sztuki - tu jest między nami różnica. Pan nie
pojmuje, że sztuka ma być właśnie taka -
możliwa do przyjemnego odbioru dla każdego. I sztuka baroku czy renesansu taka właśnie jest. Nie
potrzebuje objaśnień, choć z objaśnieniami zdradza nowe znaczenia. "Sztuka" krytyczna
bez objaśnień jest bełkotem. Z objaśnieniami zresztą też. Uważa
Pan, że jeśli na koncert idzie ktoś, kto nie umie przeczytać partytury, to nie
ma prawa powiedzieć, że mu się podobało
albo nie? Jest Pan przykładem osoby skrępowanej konwenansem, choć tworzącej pozory wyzwolenia. Konwenans polega na tym,
że musi Pan się zagłębić, rozważać,
roztrząsać, bo bez tego nie ma "świadomego odbioru". Kto się nie zagłębia, nie ma prawa oceniać. Bzdura. 2009-06-06
13:33 Łukasz
Warzecha Artysta
ma prawo wsadzic krucyfiks w kaczy kuper - i
nikomu nic do tego (vide onanizm krucyfiksem w "Egzorcyście") Kazdy,
kto przeciw to albo bolszewik, albo talib. 2009-06-06
12:16 L.L.Leming
@L.L.Leming Jak
rozumiem, artysta w celach artystycznych miałby też prawo podetrzeć się np.
zdjęciem Pańskiej mamy. No bo jak nie ma
barier, to nie ma. Dla
Pana mama jest zapewne ważna i droga, dla innych ważny i drogi jest symbol
śmierci Chrystusa. A
kto ma decydować, kto jest artystą i może, a kto nie i nie może? Próbuję
Panu po prostu pokazać, że Pańskie rozumowanie prowadzi na manowce. Ponieważ osoby takie jak Pan nie rozumieją, na czym polega
kwestia uczuć religijnych, czyli szacunku dla symboli, więc przemówić do nich można jedynie wskazując na coś bardzo
osobistego, takiego jak matka lub
dziecko. Czekam
zatem na odpowiedź. @Łukasz
Warzecha ""Czekam
zatem na odpowiedź."" I
co ja mam odpowiedziec czlowiekowi, dla ktorego instalacja artystyczna jest
tozsama z wybrykiem pijanego fornala? 2009-06-06
12:48 L.L.Leming @L.L.Leming Odpowiedzi
nie ma. Przyjmuję zatem, że tym samym, będąc postawionym w sytuacji Pana osobiście dotyczącej, przyznaje Pan, iż
Pańska argumentacja jest nielogiczna i wewnętrznie sprzeczna. Bardzo dziękuję i pozdrawiam. 2009-06-06
13:37 Łukasz
Warzecha A
znany performer "Prałat" umrze niedoceniony Nie
każdy artysta prowokujący znajduje takie zrozumienie u współczesnych. Weźmy na
przykład takiego "Prałata" z
Gdańska co to w swoim kościele regularnie wystawia wielkanocne instalacje i regularnie za nie obrywa. A to
przecież sztuka tylko, sztuka krytyczna, taka co to nie tylko może ale i powinna prowokować. I co? Czy ktoś się za
"Prałatem" ujął? Nie pamiętam,
żeby ktoś się ujął za jego prawami artystycznymi "prawem jednostki do
wolnej ekspresji, wyrażania poglądów, do
bycia innym niż większość. Prawo bycia obywatelem, człowiekiem, artystą, które jednostce
gwarantuje konstytucja." Nie
masz równości w sztuce nowoczesnej. 2009-06-06
16:16 kataryna A
plakat krakowskiego PKSu pamiętacie? http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3085795.html A
tę dziewczynkę co sobie zdjęcie w krematorium zrobiła? 9-latkę odszukała
policja a teraz ma - jeśli wierzyć
zapowiedziom - sprawę w sądzie rodzinnym choć akurat ona na 100% nikogo nie chciała urazić i nic nie zrobiła: http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080918/LUBLIN/759914598 2009-06-06
16:32 kataryna
Kontrowersyjny
grób księdza Jankowskiego dor,
PAP 2004-04-12, http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2017316.html Grób
Pański w kościele Św. Brygidy w Gdańsku zaprojektowany przez prałata
Jankowskiego. 9 kwietnia 2004 Nad
grobem dominuje ukrzyżowany i zakrwawiony orzeł biały. Dwa kolejne orły
znajdują się nad zdjętą z krzyża
postacią Jezusa. Na czerwonej planszy białe hasła: "Polska tak, Unia Europejska nie", "Tylko pod tym
krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak Polakiem", "A cały lud zawołał:
krew jego na nas i na dzieci nasze. Żydzi zabili Pana Jezusa i Proroków i nas także prześladują (Łk
23,34)". -
Grób ma wybitnie patriotyczny charakter, wyrażający troskę o Polskę - tłumaczył
w piątek dziennikarzom ks. Henryk
Jankowski, proboszcz kościoła św. Brygidy. - Unia absolutnie niczego nam nie da, a dla nas, katolików i
chrześcijan, jest największym złem. Wielkanocny wystrój kościoła skomentował w sobotę arcybiskup Tadeusz Gocłowski: -
Myślę, że wszyscy ci, którzy mają
świadomość, czym jest Grób Chrystusa, wiedzą, że ma on wymiar przede
wszystkim religijny. Wszystkie aspekty
społeczne czy polityczne, chociaż mogą być przejawem osobistych przekonań, nie powinny się
znajdować na Grobie Pańskim, bo to jest trochę inna treść. Proboszcz
gdańskiego kościoła od wielu lat przygotowuje kontrowersyjne Groby Pańskie.
Hasła antyunijne zaprezentował już w
ubiegłym roku. Trzy lata temu w kościele stanęła nadpalona stodoła, z której wystawał kościotrup, a
ciało Jezusa otoczone było czaszkami. Towarzyszące hasła przekonywały, że to nie Polacy byli
sprawcami zbrodni w Jedwabnem. W kwietniu 1995 r. duszpasterz "Solidarności"
przygotował grób wielkanocny upstrzony skrótami zbrodniczych organizacji totalitarnych (NSDAP, SS, KGB,
SB) oraz polskich ugrupowań społecznych i politycznych (UW, UP, SLD, PZPR, ZMP). Krzyże zamieniono w szubienice,
swastyki, sierpy i młoty. Część napisów
prałatowi nakazał wówczas usunąć arcybiskup Tadeusz Gocłowski.
Grób
Pański w kościele oo. pijarów. Chrystus jako ofiara eutanazji awe,
PAP 2009-04-10,
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80708,6489511.html?i=0 Chrystus
w szpitalnym łóżku z odłączoną kroplówką oraz puste dziecięce łóżeczko z
czarnym posłaniem - to główne elementy
aranżacji Grobu Pańskiego w krypcie kościoła oo. pijarów w Krakowie, która w tym roku odnosi się do
problemu aborcji i eutanazji. Wiele Grobów Pańskich przygotowywanych w kościołach nawiązuje do aktualnych wydarzeń
lub zagadnień. Warszawa.
Grób pański w kościele jezuitów Autorem
i wykonawcą Misterium Grobu Pańskiego, podobnie jak w poprzednich latach jest
pijar ojciec Szymon Kurpios. - Temat
życia i śmierci dotyka wielu osób w Polsce. To sprawa in vitro, aborcji, śmierci najbliższych,
nieuleczalnie chorych - wyjaśnia tegoroczną tematykę aranżacji Grobu Pańskiego. Wystrój
Grobu Pańskiego jest bardzo realistyczny, pijarzy wykorzystali w aranżacji autentyczne szpitalne sprzęty. Naturalnych
rozmiarów figura Chrystusa z ciemnego drewna kontrastuje z bielą pościeli i łóżka, pod którym postawiono emaliowany
basen. Obok stoi niepotrzebna już
kroplówka. Dziecięce
łóżeczko, zasłane na czarno, otoczone jest kręgiem pluszaków. W środku
zamiast noworodka pijarzy złożyli
wiązankę lilii, symbolizujących niewinność dziecka i jego niezawinione cierpienie. Uzupełnieniem wystroju
krypty, zaaranżowanej na szpitalną salę, jest gablota z laboratoryjnym szkłem, mikroskop, kozetka, nocna szafka,
metalowy kosz na śmieci. Na
ścianach i stropie krypty pijarzy rozwiesili pół tysiąca krzyży, mających
symbolizować współczesną Golgotę. Po
lewej umieścili planszę z napisem: - Rocznie na świecie wykonuje się ponad 42 mln aborcji - a po prawej -
listę krajów dopuszczających eutanazję. W tle odtwarzane są fragmenty papieskich homilii, poświęconych obronie życia.
Przeciwwagą i alternatywą dla ukazanych
problemów ma być duża plansza przy wejściu do krypty, pokazująca Okno Życia Caritas, jako jeden z wyrazów
troski o życie. Misterium
Grobu Pańskiego można oglądać od piątkowego popołudnia przez tydzień. OO.
pijarzy od kilku lat urządzając Grób
Pański nawiązują do aktualnych wydarzeń. Przed rokiem była to aranżacja "Jezus Chrystus w
hipermarkecie", w 2007 r. był to symboliczny grób młodych samobójców, w 2006 r. - w pierwszą rocznicę
śmierci Jana Pawła II - pijarzy przypomnieli o jego cierpieniu, w 2004 r. o aktach terroru na świecie, a w 2003 r. - o
wojnie w Iraku. Hasło
"Bądźmy" na Grobie Pańskim w kościele św. Brygidy Hasło
"Bądźmy" zdobi w tym roku Grób Pański w Bazylice św. Brygidy w
Gdańsku. W poprzednich latach wystrój
Grobu Pańskiego w tej świątyni - za sprawą byłego proboszcza, prałata Henryka Jankowskiego - budził wiele
kontrowersji. Napis
z białych liter "Bądźmy" umieszczony jest na czerwonym płótnie na
wysokości kilku metrów. Nad hasłem
umieszczona została postać anioła. Katafalk
z ciałem Chrystusa ogrodzony jest ozdobną, metalową kratą, na której
odnaleźć można różne historyczne daty,
jak np. 1683 (Bitwa pod Wiedniem), 1830 (Powstanie Listopadowe), 1939 (wybuch II wojny
światowej), 1970 (masakra robotników na Wybrzeżu), 1989 (upadek komunizmu w Polsce). W
ubiegłych latach Groby Pańskie w kościele św. Brygidy przygotowywał ks. prałat
Henryk Jankowski, odwołany z funkcji
proboszcza tej parafii w listopadzie 2004 r. Budziły one wiele kontrowersji. Oburzenie
wzbudził Grób Pański w 1995 r. - na czerwonym płótnie umieszczone zostały swastyki, sierp i młot, Gwiazda Dawida oraz
napisy: "NSDAP", "SS", "NKWD", "KGB"
"UB" i "SB". Obok
znajdowały się skróty nazw partii: "PSL", "SLD",
"UW", "UP", a także "PZPR". Prałat usunął te napisy na polecenie
metropolity gdańskiego abp. Tadeusza Gocłowskiego. Cztery lata później Grób Pański w kościele
św. Brygidy nawiązywał do akcji obrony krzyża prowadzonej przez Kazimierza Świtonia na żwirowisku w Oświęcimiu. W
2001 r. Grób Pański autorstwa ks. Jankowskiego przedstawiał miniaturę zwęglonej
stodoły w Jedwabnem z ludzkim
szkieletem. Arcybiskup Gocłowski nakazał wówczas prałatowi usunąć z dekoracji napis: "Żydzi zabili Pana
Jezusa i Proroków, i nas także prześladowali". W
2004 roku, ostatni Grób Pański autorstwa ks. Jankowskiego w kościele św.
Brygidy, był skierowany przeciw Unii
Europejskiej. Zwycięstwo
nad bolszewikami i pielgrzymka Jana Pawła II w Warszawie Do
wyprawy wileńskiej i zwycięstwa nad bolszewikami w 1919 roku oraz do 30.
rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana
Pawła II do archikatedry warszawskiej - nawiązują swoim wystrojem Groby Pańskie w warszawskich
kościołach. Grób
w Katedrze Polowej WP - jak podkreślił w rozmowie z PAP rzecznik Ordynariatu
Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa -
znajduje się w Kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej. Grób nawiązuje do zwycięstwa odniesionego nad
bolszewikami w Wielkanoc 1919 roku. W
centralnej części grobu znajduje się kopia obrazu "Pieta Wileńska".
Obraz przedstawiający Matkę Boską
opłakującą zdjętego z krzyża Chrystusa oraz ułanów podążających na bój -
jak powiedział ks. płk Kępa - jest
alegorią zwycięstwa odniesionego nad bolszewikami w Wielkanoc 1919 roku. Grób
Pański w archikatedrze warszawskiej św. Jana Chrzciciela nawiązuje do 30.
rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana
Pawła II do ojczyzny i jego pobytu w archikatedrze. Ks.
Bartołd wyjaśnił, że tegoroczna dekoracja Grobu Pańskiego przedstawia olbrzymi
głaz, który ma kontury naszej ojczyzny.
Na głazie widać - na linii Wisły pęknięcie i widać, że na tym pęknięciu wyrasta piękny polski dąb. Na
skale tej jest wyryty napis: "Niech zstąpi Duch Twój...". Dodał,
że Jan Paweł II wypowiedział te słowa przed 30 laty, "rzucając ziarno w tę
polską glebę, zniewoloną".
"Sądzę, że w te nasze polskie serca, które przez tyle lat nie mogły wyrażać tego wszystkiego, co polskie,
patriotyczne, tego wszystkiego, co płynęło z wiary. I Jan Paweł II przybył jako ten Boży siewca, a
jego słowo wydało taki przepiękny plon, który symbolizuję dąb z przepięknymi zielonymi liśćmi" - powiedział ks.
Bartołd. Zaznaczył,
że nie wszystkie liście na tym dębie są zielone, są i takie, które uschły. "Skłania nas to do refleksji, czy myśmy
wszystko wykorzystali z nauczania Jana Pawła II - dar wolności, dar wiary, dar
odpowiedzialności za ojczyznę, za siebie. Jest jeszcze sporo rzeczy, które nie zostały przez nas
zagospodarowane, które symbolizują uschnięte liście. Jednak więcej na tym dębie jest liści
pięknych, zielonych, żywych" - podkreślił ks. Bartołd. W
parafii św. Augustyna na warszawskim Muranowie, Grób Pański przedstawia tryptyk
z wizerunkami Całunu Turyńskiego. Przed
nim ustawiono ławę grobową, na której znajduje się atrapa ludzkich zwłok zawiniętych w płótna.
Przed nią położono symbole związane z męką Chrystusa: zakrwawione płótna, gwoździe i młotek. Umieszczono
także napis: "Śmierć nie jest ostatnim słowem Boga".
Plakat
PKS: "Do Auschwitz z powrotnym biletem?" Michał
Olszewski 2005-12-27 "Do
Auschwitz z powrotnym biletem?" To nie głupi dowcip, tylko tekst z
plakatu reklamującego usługi PKS. - Może
rzeczywiście trochę przesadziliśmy? - zastanawiają się w firmie. Fot.
Tomasz Wiech / AG W
Krakowie zawisły plakaty reklamujące nową ofertę PKS - bezpośrednie przejazdy
pomiędzy centrum Krakowa a terenem
dawnego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Na plakacie duży napis w języku angielskim: "Auschwitz? Z
powrotnym biletem? Z centrum miasta? Tak, to możliwe". Plakaty pojawiły się w krakowskich hotelach,
hostelach i punktach sprzedaży biletów. Prezes
Małopolskiej PKS Tomasz Stanek jest zaskoczony pytaniem o stosowność
sformułowania umieszczonego na plakacie.
- Konsultowaliśmy się z osobami, które mają do czynienia z tematyką obozową na co dzień. Nie miały uwag.
A produkt, który został stworzony, jest produktem dobrym - tłumaczy. - Komunikacja pomiędzy Krakowem i obozowymi
terenami jest fatalna, nasza usługa
pozwala po prostu uniknąć kłopotów z przesiadkami. Wymyśliliśmy tę akcję, żeby wypromować linię autobusową. Tymczasem
zaskoczeni są pracownicy Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży, z
którymi współpracuje Małopolska PKS. -
To niesmaczne. Przecież wiadomo, że kwestie obozowe są bardzo delikatne i należy podchodzić do nich
z największą ostrożnością. Tu jej wyraźnie zabrakło. Poprosimy firmę o wyjaśnienia - zapowiada Bartosz Bartyzel z
MDSM. Wątpliwości
ma również Agnieszka Nikliborc z Żydowskiego Centrum Edukacyjnego. Co
prawda PKS konsultował z nią wygląd
plakatu, przyznaje jednak, że wówczas nie zwróciła uwagi na treść napisu. - Brzmi rzeczywiście
niefortunnie. Nie myśli się o takich rzeczach, a potem głupio wychodzi - przyznaje. W
rozmowie z "Gazetą" prezes Stanek przyznał w końcu, że sformułowanie
może budzić wątpliwości. I wyjaśnia: -
Na pewno nie chodziło nam o tani chwyt reklamowy. Czy sformułowanie jest kontrowersyjne? Nie mam
pojęcia. Moim zdaniem nie ma w nim nic, co mogłoby budzić wątpliwości. Ale jeżeli ten tekst rzeczywiście jest
niestosowny, to usuniemy plakaty i
wymyślimy inny slogan. Nie chcemy się wyśmiewać z tragedii. Dla
Gazety Adam
Łaszyn szef
agencji Alert Media Communications, zajmującej się doradzaniem firmom w
sytuacjach kryzysowych Pamiętam,
jak we wrześniu 2001 roku w biuletynie Telekomunikacji Polskiej SA ukazało się
na pierwszej stronie zdjęcie płonących
wieżowców WTC z podpisem: "Teraz 50 procent taniej". Chodziło oczywiście o rozmowy z Ameryką. To
identyczna sytuacja jak z plakatem PKS-u. Bezpośrednie połączenia z muzeum to z pewnością potrzebna i ważna usługa,
ale sposób, w jaki jest reklamowana,
zdecydowanie przekracza granice dobrego smaku. Mówiąc dosadnie: taki pomysł można przyrównać do beknięcia na
uroczystej kolacji. Kilka osób nie zauważy, większość poczuje się obrażona. I nie bez powodu.
Policja
odszukała dziewczynkę, która sfotografowała się w piecu krematoryjnym Muzeum
na Majdanku. Mieszka w Lublinie. Ma 9
lat. Ze
względu na wiek dziewczynki sprawa zostanie przekazana do sądu rodzinnego. Policja
szukała dziewczyny na zlecenie prokuratury. Ta zajęła się sprawą po tym gdy
media nagłośniły sprawę fotografii
dziewczyny pozującej w piecu krematoryjnym na Majdanku. Zdjęcie krążyło po internecie. Trudno
było określić wiek dziewczynki, bo na zdjęciu ma zasłoniętą twarz. Robert
Kuwałek, naukowiec z muzeum rozpoznał,
że rzeczywiście pozuje w piecu ze starego krematorium, w którym palono zwłoki zabijanych więźniów. -
Ze względu na wiek dziewczynki sprawa zostanie przekazana do sądu rodzinnego -
mówi Dorota Kawa, zastępca prokuratura
rejonowego w Lublinie. @kataryna wymień
wystawy indywidualne lub zbiorowe, które zorganizował "Prałat".
przykłady performatyzacji przestrzeni
przez "Prałata" na pewno znajdziesz na pęczki, ponieważ życie artysty o pseudonimie "Prałat" top
jeden wielki spektakl. 2009-06-06
16:35 tomasz.menzel @
Tomasze Menzel Wystawy?
Myślisz zaściankowo. Jak artysta to muszą być od razu wystawy?
"Prałat" to performer
nowoczesny, ze swoimi instalacjami wychodzi do ludzi, tak się teraz robi
sztukę. 2009-06-06
16:47 kataryna kataryno... lepiej
cenzurować? czy lepiej mówić, co się chce i ponosić za to odpowiedzialność?
jeśli lepiej cenzurować, to może lepiej,
żeby nigdy Polska nie była wolna? jeszcze
raz powtórzę: to co dochodzi z kultury światowej (ba! nawet polskiej) do świadomości mas w Polsce, to jest pikuś.
protestuje się przy mainstream'owych wydarzeniach (niejednokrotnie podkręcanych przez
dystrybutorów, przez wydawnictwa i dyrektorów placówek kultury). 2009-06-06
17:19 tomasz.menzel @
Tomasze Menzel Ja
wolałabym aby problemy z takimi artystkami były rozwiązywane nie w sali
sądowej. Jeśli jakieś zachowanie jest w
danej kulturze nieakceptowalne to przede wszystkim nie powinno być w żaden sposób wspierane przez państwo. Niech
sobie Nieznalska robi co chce ale za swoje i prywatnych sponsorów, w prywatnych galeriach. Dotyczy to Nieznalskiej,
dotyczy tej artystki co robiła kremy z
ludzi (czy coś w tym stylu), dotyczy tych od wystawy Bodies. Społeczeństwo pewnych rzeczy - na szczęście -
nie akceptuje. Nie powinno się ranić niczyich uczuć religijnych, ale też nie powinno się na przykład śmiać z kalek,
profanować zwłok, lekceważyć cudzego
cierpienia, itp. Nie jestem za karaniem tych, którzy takie granice przekraczają ale nie ma powodu, żebyśmy się
na to zrzucali. Niech to robią w prywatnych galeriach i za prywatne pieniądze. Wtedy trzeba to łyknąć. Godząc się
oczywiście z tym, że kolejny artysta
zechce zaszokować świat w mniej akceptowany dla sił postępu sposób. 2009-06-06
17:32 kataryna @kataryna Myślisz,
że artyści śmieją się z kalek czy niepełnosprawnych? Podaj przykład... Wracam
do Kozyry - czy przedstawianie procesu
chemioterapii dokonywanym na artyście (Olimpia) to kpina z osób chorych na raka? Czy pokazywanie
karłów w sztuce, to kpina z osób chorych na karłowatość? Ukazywanie cierpienia, brudu, brzydoty powinno być
niepożądane, zabronione, zesłane do
prywatnej przestrzeni? To nie jest tak, że żyjemy w czasach bezwstydu, czy też
w czasach szamba - żyjemy w czasach
przejmującego wstydu, bo wstydzimy się za wszystko. Co
nas boli w krzyżu z penisem? Krzyż nie tylko przynależy symbolice
chrześcijańskiej, szczególnie krzyż
grecki (użyty w pracy Nieznalskiej). Skoro coś jest symbolem, nie tylko chłonie poziomy interpretacji, ale i
nadinterpretacji. No i ciągle o tej nieszczęsnej "Pasji" mówicie, chociaż miała
(Nieznalska) bardziej traumatyczne prace dla mentalności prawicowej. 2009-06-06
18:09 tomasz.menzel @
Tomasze Menzel "Myślisz,
że artyści śmieją się z kalek czy niepełnosprawnych? Podaj przykład..." Nie
pisałam o artystach, nie śledzę nowoczesnej sztuki. Moja uwaga była natury
ogólnej. Resich-Modlińska śmiała się z
łysiny Marcina Pawłowskiego gdy ten walczył z rakiem. Nie uważam, że powinno się ją za to karać w
sądzie (choć na pewno bardzo uraziła uczucia każdego kto sam walczy z chorobą lub ma kogoś takiego w bliskim
otoczeniu) bo społeczeństwo ma - i
powinno wykorzystywać - inne formy wyrażania dezaprobaty. Tak, żeby ktoś taki
pod ziemię się zapadł i na drugi raz
ugryzł w język. Podobnie Kazimiera Szczuka i Madzia Buczek. I podobnie artyści, którzy sobie
wymyślili zbudować karierę na ranieniu innych. "Wracam
do Kozyry - czy przedstawianie procesu chemioterapii dokonywanym na
artyście (Olimpia) to kpina z osób
chorych na raka? Czy pokazywanie karłów w sztuce, to kpina z osób chorych na karłowatość? Ukazywanie
cierpienia, brudu, brzydoty powinno być niepożądane, zabronione, zesłane do prywatnej
przestrzeni?" Fajnie,
że wspominasz Kozyrę. Niech sobie robi zdjęcia swojej choroby, jej wola i
jej widzów. Ale wejście w przebraniu do
łaźni po to aby sfilmować ludzi, którzy nie wiedzą i raczej by sobie nie życzyli robić za gwiazdy
jej instalacji - przegięcie. Powinna każdej sfilmowanej podstępnie osobie wypłacić odszkodowanie za pogwałcenie jej
prawa do intymności. "Co
nas boli w krzyżu z penisem? Krzyż nie tylko przynależy symbolice
chrześcijańskiej, szczególnie krzyż
grecki (użyty w pracy Nieznalskiej). Skoro coś jest symbolem, nie tylko chłonie poziomy interpretacji, ale i
nadinterpretacji. No i ciągle o tej nieszczęsnej "Pasji" mówicie, chociaż miała
(Nieznalska) bardziej traumatyczne prace dla mentalności prawicowej." Mówimy
my czyli kto i jak często? Możesz podać linki do moich wpisów o Nieznalskiej?
Mnie jej praca ani ziębi, ani grzeje. I
naprawdę liczę, że znajdzie się równie odważny "artysta" ukierunkowany w inną stronę. Jak ktoś
porządnie uderzy w to co ważne dla samozwańczych piewców postępu może zrozumieją wreszcie o co
chodzi z tym "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe". 2009-06-06
18:33 kataryna @kataryna jakiej
intymności? w łaźni pozbywasz się tej intymności, stoisz naga i jesteś narażona
na widok innych ludzi [łaźnia nie jest
miejscem intymnym, tylko PUBLICZNYM]. więc, czym się różni oko kamery od oka człowieka? przy
okazji, chyba żaden pozew nie wpłynął przeciwko Kozyrze, po projekcji "Łaźni żeńskiej" i "Łaźni
męskiej". no i otrzymała wyróżnienie honorowe na Biennale. Polacy nie są dumni z artystów polskich? Żal. Ech...
znowu moja zdolność do generalizowania. Przepraszam, za tamte My, Wy itd. 2009-06-06
18:50 tomasz.menzel @
Tomasze Menzel "jakiej
intymności? w łaźni pozbywasz się tej intymności, stoisz naga i jesteś narażona
na widok innych ludzi [łaźnia nie jest
miejscem intymnym, tylko PUBLICZNYM]. więc, czym się różni oko kamery od oka człowieka?" Żarty
sobie robisz czy naprawdę nie rozumiesz różnicy? "przy
okazji, chyba żaden pozew nie wpłynął przeciwko Kozyrze, po projekcji
"Łaźni żeńskiej" i "Łaźni
męskiej"." Nie
może być! Żaden z Węgrów nagranych ukrytą kamerą nie pozwał polskiej artystki
Kozyry! Hmmm, ciekawe dlaczego. Może
dlatego, że do dzisiaj nie mają pojęcia, że zaistnieli w takim dziele? A może dlatego, że pozwanie kogoś to
nie jest takie hop-siup nawet jak się mieszka w tym samym kraju i nie każdy ma na to ochotę? To że nikt Kozyry nie
pozwał to żaden argument dopóki nie
wiemy czy nie pozwał bo zaakceptował takie użycie swojego wizerunku, czy z innych powodów. "no
i otrzymała wyróżnienie honorowe na Biennale. Polacy nie są dumni z artystów
polskich? Żal." Dlaczego
żal? Bo ma zachwycać nawet jak nie zachwyca? 2009-06-06
19:12 kataryna @kataryna nie
ma żadnej różnicy - łaźnia jest miejscem publicznym i tyle na ten temat. Prace
Kozyry były wystawiane w Budapeszcie,
gdzie kręciła "Łaźnie" i nie słyszałem o żadnych dewastacjach czy protestach, ale spróbuję się
dowiedzieć w poniedziałek, czy aby na pewno. no
właśnie nie - nie powinno "zachwycać się dziełem nawet jeśli nie
zachwyca", ale powinniśmy być
zdolni do głębszej analizy czy interpretacji. nie, że chodzimy po
galeriach jak święte krowy i nie
potrafimy bawić się dziełem, lub na klęczkach przyglądamy się klasykom, a mamy w dupiu sztukę współczesną i
nawet na nią nie spoglądamy. 2009-06-06
19:29 tomasz.menzel @
Tomasze Menzel "nie
ma żadnej różnicy - łaźnia jest miejscem publicznym i tyle na ten temat." Łaźnia,
przebieralnia na basenie, sauna - to wszystko są miejsca publiczne. Znaczy
do damskiej szatni może wejść facet w
przebraniu, sfilmować mnie na golasa i wystawić na Biennale w Wenecji, czy tak? 2009-06-06
20:10 kataryna pytanie skoro
w tym wątku zgromadziło się tylu ekspertów mam pytanie profana: czy artysta
krytyczny może stworzyć marne dzieło, a
jeśli tak - po czym się to poznaje. Konkretne przykłady - mile widziane (mam nadzieję, że się takie
znajdą, bo inaczej wyjdzie na to, że artyści krytyczni tworzą wyłącznie rzeczy - co najmniej - dobre, a byłoby to
czymś nieludzkim; jak głosi znane
powiedzenie - tylko grafoman trzyma stały poziom...) 2009-06-06
18:01 tad9 @tad9 Po
czym się poznaje że marne? Po
recenzji... Tylko i wyłącznie po recenzji... Że
wybitne zresztą też :)... 2009-06-06
18:12 uchachany tomasz
menztel >Póki
co sztuka krytyczna się nie wyczerpuje i ciągle >się o niej mówi i
interpretuje, czy to w obliczu
>filozofii czy też etyki. A
czy możesz podać przykład dzieła sztuki, którego NIE DA się interpretować
"w obliczu filozofii czy też
etyki"? Według mnie - np - utwór "Żadnych granic" zespołu
"Ich Troje" da się doskonale
interpretować i w obliczu filozofii i w obliczu etyki, a zważywszy, że
utwór powstał, gdy zespół był u szczytu
popularności - zaryzykuję twierdzenie, że sporo osób o nim mówiło... >Co
do "kiepskich" przedstawicieli: podział "dobry" -
>"kiepski", skończył się wraz z nowymi prądami w >sztuce. Możemy natomiast mówić dzisiaj o
"powadze" - >"żarcie" Czy
aby określenie "kiepska sztuka na poważnie" nie jest dobrą definicją
kiczu? Jeśli skasujemy kategorię
"kiepska" skasujemy też kategorię "kicz". Ale - mniejsza o
nie, możemy je skasować... Jeśli jednak
zostaje tylko "powaga" i "żart" to "Żadnych
granic" mieści się w zbiorze dzieł
raczej "poważnych" (nie siedziałem w głowach autorów, więc nie wiem
co myśleli; spiewają na powaznie). Jeśli
i dzieło Nieznalskiej uznamy za "poważne" wyjdzie na to, że "Żadnych granic" i
"Pasja" to rzeczy z jednej półki, z czym się zresztą zgadzam. A więc przyznaję - w tym co piszesz jest sporo
racji... 2009-06-06
20:00 tad9 @
Trzyznaki "Faktem
jest, że nie porównujesz _jednoznacznie_ Kozyry i Nieznalskiej." No
właśnie. Powiem więcej, nawet niejednoznacznie ich nie porównuję. "Po
prostu - ot tak - w swoich komentarzach, Kozyrę deprecjonujesz. A to świadczy
albo o twoim zerowym pojęciu na temat
dokonań tych pań albo o twoim mizoginizmie." To
świadczy o tym, że mam na temat tej pani inne zdanie niż Ty. A o tym co mi się
u Kozyry nie podoba wyraziłam się jasno
- nie podoba mi się filmowanie ludzi z ukrycia w sytuacjach intymnych i puszczanie tego publicznie.
Możesz mieć na ten temat inne zdanie i życzę Ci abyś sam został kiedyś bohaterem jakiegoś nowoczesnego artysty, który
Cię sfilmuje przy pisuarze, bo przecież
toaleta to miejsce publiczne, i wystawi na biennale w Wenecji. 2009-06-06
21:57 kataryna
Katarzyna Kozyra i jej dzieła:
@
Trzyznaki "Przepraszam,
ale nie będę kontynuować dialogu z tobą, na onecie też w pewnym momencie odpuszczam." Ależ
ja się nie gniewam, spodziewałam się rejterady, nikt przy zdrowych zmysłach nie
będzie bronił prawa do upublicznienia
zrobionych z ukrycia zdjęć osoby prywatnej w sytuacji intymnej. Gdyby Kozyra zrobiła to w Polsce a
nie na Węgrzech skończyłoby się na dużych odszkodowaniach i usunięciu wizerunków sfilmowanych podstępnie osób z
"dzieła". Na jej szczęście na
Węgrzech jej praca jest prawdopodobnie całkowicie nieznana, na dodatek
pozwać kogoś w obcym państwie to sprawa
niełatwa i droga, więc się Kozyrze upiekło. Nie odbiera to jednak nikomu prawa do nazywania takiego
zachowania świństwem. "Po
prostu - ot tak - w swoich komentarzach, Kozyrę deprecjonujesz. A to świadczy
albo o twoim zerowym pojęciu na temat
dokonań tych pań albo o twoim mizoginizmie." To
jest mój ulubiony kawałek :) Nie ma wyjścia, trzeba się Kozyrą zachwycać bo jak
nie toś albo ignorant, albo mizogin :) A
ja prace Kozyry znam ale mnie nie ruszają. Czy już jestem winna myślozbrodni? 2009-06-07
07:55 kataryna Nie
byłoby problemu przegięć w "sztuce" gdyby... trwały
odwieczne, cywilizowane metody obrony przed kłamstwem i obrazą, czyli
możliwość wyzwania zuchwalca na
pojedynek - to była doskonała motywacja do zdroworozsądkowej autocenzury. Znaczyło
słowo - słowo Sprawa
zaś gardłowa Kończyła
się na gardle Które
ma się jedno Dziś
wszechobecne prawo wchrzaniło się w nasze życie z buciorami i reguluje
najdrobniejsze aspekty stosunków
międzyludzkich. Bezczelnego prowokatora można tylko ciągać po sądach, zamiast po prostu obić mu mordę na miejscu. 2009-06-07
09:44 Haribu CZY TO JEST SZTUKA?
Piss Christ to kontrowersyjna fotografia amerykańskiego fotografa Andresa Serrano, przedstawiająca mały, plastikowy krucyfiks z ciałem Jezusa Chrystusa, zanurzony w naczyniu z moczem artysty. Wystawiona w 1989 roku fotografia wywołała skandal i falę krytyki pod adresem jej twórcy. Artyście zarzucano bluźnierstwo i przekroczenie granicy wolności słowa. Eksponat ten wygrał konkurs "Awards in the Visual Arts" organizowany przez muzeum "Southeastern Center for Contemporary Art"[1], a współfinansowany przez amerykańskie agencje rządowe. Praca została wystawiona w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie w 1994 roku, niemniej ponieważ ówczesny dyrektor Centrum uznał, że praca rani jego uczucia religijne, była ocenzurowana. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() PETER FUSS Szokujący, antysemicki billboard w Koszalinie mar, PAP 2007-01-25, Koszalińska policja wszczęła w czwartek postępowanie w sprawie billboardu, na którym pod wizerunkami 56 znanych polskich artystów, polityków i dziennikarzy umieszczono napis "Żydzi won z katolickiego kraju" - poinformował Mariusz Łyszyk z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie Plakat, na którym znalazły się wizerunki m.in. Lecha Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Andrzeja Leppera, Jana Rokity, Andrzeja Wajdy, Agnieszki Holland, Leszka Balcerowicza, Marka Kondrata, Gustawa Holoubka, Lecha Wałęsy, Moniki Olejnik, Kuby Wojewódzkiego, Wojciecha Manna, Bronisława Wildsteina, Jerzego Owsiaka, Kazika Staszewskiego, Maryli Rodowicz i Wisławy Szymborskiej, przez kilka godzin wisiał na billboardzie stojącym w największej dzielnicy mieszkaniowej KoszalinaśPółnocy, w pobliżu kościoła pw. Ducha Świętego. Kuria potępia incydent Rzecznik Kurii Biskupiej w Koszalinie ks. Krzysztof Zadarko napisał, że "Kuria potępia incydent wywieszenia billboardu o treści antysemickiej i antykatolickiej przed ogrodzeniem jednej z parafii". "W tym wypadku doszło do obrzydliwej prowokacji nie tylko w treści, ale też przez wykorzystanie sąsiedztwa kościoła katolickiej parafii, która nie ma z tym nic wspólnego" - głosi oświadczenie kurii. W rozmowie z PAP ks. Zadarko powiedział, że Kuria jest również oburzona sposobem, w jaki o plakacie poinformował internetowy portal jednej z miejscowych gazet. - Aż siedem z dwunastu zamieszczonych tam zdjęć, wykonano z tle budynku kościoła, dodając w ten sposób jedną prowokację do drugiej - wyjaśnił. Autorem plakatu jest artysta kryjący się pod pseudonimem Peter Fuss. W czwartek wieczorem w koszalińskiej Galerii Scena otwarto wystawę jego prac zatytułowaną "jesus christ king of poland" (pisownia oryginalna - red.). Na wystawie prezentowany jest ogromny plakat dyrektora Radia Maryja ojca Tadeusza Rydzyka oraz zawierające antysemickie treści wydruki z internetowego forum Fronda oraz kopia umieszczonej na portalu Polonica.net listy ponad 2000 nazwisk osób, którym przypisuje się żydowskie pochodzenie. Wszystkie zapisane na niej osoby umieszczono na kontrowersyjnym plakacie. "Niezależna akcja dorosłego artysty" Prowadzący Galerię Scena Roberth Knuth, zastrzegł, że galeria nie ma nic wspólnego z plakatem i nie bierze za niego odpowiedzialności. - To była niezależna akcja dorosłego artysty, który - z tego co wiem - odwiedził Koszalin z nocy ze środy na czwartek - wyjaśnił Knuth. Knuth, który jest plastykiem, dodał, że jego zdaniem "plakatu nie należy odbierać jako propagowania antysemickich treści, tylko jako głos w dyskusji na temat ksenofobii i homofobii". - Jest to działanie wywołujące problem i przez kontrowersyjną treść zmuszające do zastanowienia się nad tym (problemem). Artyści mają prawo do otwartego mówienia, co myślą o otaczającej nas rzeczywistości - stwierdził w Knuth. Plakat - na polecenie policji - został zaklejony przez pracowników firmy wynajmującej billboardy. Postępowanie w tej sprawie policja prowadzi na podstawie przepisów Kodeksu karnego, mówiących o znieważeniu funkcjonariusza publicznego. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub dwa lata więzienia. - Nie mamy jeszcze podejrzanego, na razie przesłuchujemy świadków - powiedział Mariusz Łyszyk z koszalińskiej policji. Fuss: autor szokujących i nielegalnie eksponowanych prac Otwarcie wystawy prac Petera Fussa w Galerii Scena przebiegło bez zakłóceń. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt młodych osób oraz kilku dziennikarzy. Nie wiadomo, czy na wernisażu był Peter Fuss, który nigdy nie ujawnia swojej twarzy. - Rozmawiałem z nim kilka razy, ale nigdy go nie widziałem bez maski lub makijażu - przyznał w czasie otwarcia wystawy Knuth. O Peterze Fussie, który jest przedstawiany jako autor szokujących i nielegalnie umieszczanych prac w przestrzeni publicznej, wiadomo tylko tyle, że mieszka zarówno w Polsce, jak i Wielkiej Brytanii. Jego plakaty są zawsze czarno-białe i komentują aktualne wydarzenia w Polsce i na świecie. Po tym, gdy Jarosław Kaczyński został premierem, Fuss umieścił go na plakacie obok brata - prezydenta i podpisał "So which one is the president" (który jest teraz prezydentem). Kilka dni po wyborze kardynała Ratzingera na papieża Fuss stworzył plakat, na którym była przekreślona sylwetka zmarłego Jana Pawła II z podpisem JP2, obok był nieprzekreślony kardynał Ratzinger podpisany B16. http://peterfuss.com/ ![]() ![]() ![]()
Porównał żydów do nazistowskich bojówek, zniszczyli mu wystawę
Po ataku urażonych Żydów na galerię w Pradze
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|







































