| Rola polityki populacyjnej w osiągnięciu celów milenijnych |
|
|
Dokument pochodzi z 15 grudnia 2008 r. Oryginał: Population_Policy_MDGs.pdf (17.23 KB) Slajdy: Zlotnik_slajdy.pdf (156.55 KB) Tłumaczenie Przemysław Piętak: http://ppietak.salon24.pl/381916.html
Hania Zlotnik
Dyrektor Biura Populacji W dyskusjach nad sposobami osiągnięcia Celów Milenijnych, może się wydawać, że wiele osób przyjmuje za pewnik to, że populacja nie ma dużego znaczenia. Celem tego wystąpienia jest uświadomienie słuchaczom znaczenia trendów rozwoju populacji dla przyszłości rodzaju ludzkiego. Jednym z głównych osiągnięć ubiegłego wieku było gwałtowne zmniejszenie poziomu płodności, głównie w mniej rozwiniętych regionach (slajd 2). Całkowita płodność, czyli przeciętna liczba dzieci na jedną kobietę, w mniej rozwiniętych regionach drastycznie spadła od lat 60-tych do obecnych – z poziomu 6.0 dziecka na kobietę do 2.8 dziecka na kobietę w ciągu zaledwie czterech dekad. Tak gwałtowny spadek nie byłby możliwy bez zaangażowanej, skoncentrowanej i silnej polityki populacyjnej. Wzrost populacji, jako taki nie jest w tym momencie palącym problemem, głównie dzięki sukcesom prowadzonej polityki populacyjnej. Aby to zobrazować, skalkulowałam prosty „kontra-fakt”, jak ekonomiści lubią nazywać podobne ćwiczenia. Jak wyglądałaby teraz populacja w mniej rozwiniętych regionach, gdyby płodność pozostała na poziomie ze wczesnych lat 70-tych? Oto rezultat (slajd 3): same mniej rozwinięte regiony miałyby teraz populację na poziomie 9.4 miliarda, gdyby płodność pozostała na poprzednim poziomie. Różnica pomiędzy tą liczbą i ich rzeczywistą populacją w 2008 r. to 3.7 miliarda – liczba większa od całkowitej populacji mniej rozwiniętych regionów w 1970 r. (2.7 miliard). Te liczby powinny stanowić otrzeźwienie: jak wyglądałby dziś świat, gdyby kraje rozwijające się miały o 50% więcej mieszkańców niż mają obecnie? Wszystkie wyzwania, przed którymi dziś stają: dostarczanie edukacji, lepsza opieka zdrowotna, walka z głodem – byłyby jeszcze większe. Ten hipotetyczny scenariusz pozwala zrozumieć, gdzie powinniśmy patrzeć ustalając priorytety dla dalszych działań. Przyjrzyjmy się poziomom płodności w grupach krajów według ich poziomu rozwoju. Najmniej rozwinięte kraje, jako grupa, doświadczyły o wiele mniejszego spadku płodności niż reszta krajów rozwijających się, i obecnie ich poziom płodności jest niemal dwukrotnie wyższy niż w innych krajach. Przedstawiona analiza świadczy o tym, jak kluczową kwestią jest dalsze ograniczanie ich płodności, tak gwałtownie, jak to możliwe. Aby ocenić, co możemy osiągnąć promując redukcję płodności w krajach, w którym jej poziom pozostaje wysoki, porównajmy hipotetyczny scenariusz z rzeczywistymi rezultatami dla Azji, najmniej rozwiniętych krajów oraz Afryki sub-Saharyjskiej, koncentrując się najpierw na liczbie dzieci, to jest osób od lat 0 do 14 (slajd 5). W Azji, rzeczywista liczba dzieci wynosi obecnie połowę tego, co byłoby, gdyby płodność nie została ograniczona, ale w najmniej rozwiniętych krajach i Afryce sub-Saharyjskiej, różnica pomiędzy rzeczywistą liczbą dzieci i liczbą pochodzącą z hipotetycznego scenariusza jest niewielka, ponieważ dotychczasowa redukcja płodności była bardzo ograniczona. Oznacza to, że w najbiedniejszych krajach świata, sytuacja w zakresie ograniczenia liczby dzieci nie poprawiła się zbytnio. Zastanówmy się zatem, co stałoby się z populacją mniej rozwiniętych krajów, gdyby ich szybciej zmniejszyć ich poziom płodności (slajd 6). Gdyby płodność wszystkich mniej rozwiniętych uległa zmniejszeniu tak szybko jak Azji, ich obecna populacja wyniosłaby 551 milionów. Gdyby ich płodność pozostała na poziomie z wczesnych 70-tych, ich populacja wyniosłaby 882 milionów. W rzeczywistości, ich obecna populacja jest szacowana na poziomi 767 milionów, a zatem pomiędzy potencjalnym minimum oraz maksimum przedstawionym w hipotetycznym scenariuszu. To porównanie wskazuje, że tylko jedna trzecia maksymalnej potencjalnej redukcji wielkości populacji została osiągnięta, ponieważ rzeczywista redukcja płodności była zbyt wolna i niewystarczająca. Patrząc w przyszłość, jeżeli najmniej rozwinięte kraje zdołają ograniczyć płodność z obecnego poziomu 4.6 dziecka na kobietę do 2.0 dziecka na kobietę do 2050 roku, ich populacja niemal się podwoi, osiągając 1.7 miliarda (slajd 6). Jeżeli jednak płodność pozostanie wysoka (stała na poziomie lat 2000-2005), ich populacja niemal się podwoi, osiągając 2.8 miliarda. Dla porównania jednak, gdyby ich płodność została ograniczona tak szybko jak w Azji od lat 70-tych, ich populacja w 2050 roku mogłaby nie przekroczyć obecnego poziomu. Głównie dla biednych krajów, które już teraz mają problem z realizacją Celów Milenijnych, spowolnienie wzrostu populacji wydaje się konieczne. Na szczęście, Rządy mniej rozwiniętych krajów są świadome tego, że gwałtowny wzrost populacji stanowi duże wyzwania. Zapytania wśród rządów skazują na to, że przynajmniej od 1996 roku, co najmniej trzy czwarte Rządów najmniej rozwiniętych krajów wyraziło obawę co do ich gwałtownego wzrostu populacji (slajd 7). Obecnie, co najmniej 4 z każdych 5 krajów mniej rozwiniętych raportuje troskę o gwałtowny przyrost populacji, i wiele podejmuje kroki zmierzające do ograniczenia tego wzrostu. Ale, jak pokazują przedstawione tu scenariusze, nie mamy czasu do stracenia. Proszę pozwolić mi podsumować kluczowe kwestie: - Wzrost populacji w najbardziej rozwiniętych krajach udało się zredukować dzięki zmniejszeniu płodności. - Bez zmniejszenia płodności, populacja najmniej rozwiniętych regionów byłaby dziś o wiele większa (różnica niemal 4 miliardów). - Wzrost populacji w wielu krajach jest nadal bardzo szybki, głównie w najmniej rozwiniętych, i jest to przedmiotem naszej troski. - Zaangażowana i skoncentrowana polityka przyspieszenia spadku płodności w najmniej rozwiniętych krajach jest konieczna dla szybszego ograniczenia wzrostu populacji i wyprodukowania mniejszych populacji, których potrzeby będą łatwiejsze do zrealizowania. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
