| "Ketman" z ulicy Czerskiej |
|
|
Piotr Jakucki 2 lipca 2008 Gdyby nie film "Trzej kumple" poruszający sprawę
śmierci krakowskiego studenta Stanisława Pyjasa, Lesław Maleszka, tajny
współpracownik SB o pseudonimie "Ketman", nadal byłby przykładnym
pracownikiem "Gazety Wyborczej". A tak został zmuszony do odejścia.
![]() Do tej pory dla ludzi z ulicy Czerskiej lustracja
była bagnem, agenci - ofiarami, a informacje zawarte w archiwach SB -
szambem. Co więc się stało, że dla Maleszki skończył się sezon
ochronny? Odpowiedź jest prosta: przestał pasować do koncepcji Michnika
totalnego utrącenia lustracji, dekomunizacji i odsądzania od czci i
wiary prawicy niepodległościowej.
Nie jest tajemnicą fakt, że kierownictwo "Wyborczej"
o agenturalności Maleszki wiedziało od 2001 r., a Adam Michnik - według
Bronisława Wildsteina - jeszcze wcześniej: - Pamiętam, jak Adam Michnik
zaprosił mnie w 1997 r. do swojej gazety. Wdaliśmy się w debatę o
lustracji. I on nagle krzyczy: "to szkodliwe, bo okaże się, że tylko my
jesteśmy winni. Okaże się, że to tylko Maleszka" - mówił w wywiadzie
udzielonym "Dziennikowi". Było więc zrozumiałe, że gdy prawda wyszła na
jaw, a Wildstein i jego koledzy z krakowskiego Studenckiego Komitetu
Solidarności odcięli się od agenta i potępili go, środowisko "Gazety"
wystąpiło w obronie "Ketmana". W "Tygodniku Powszechnym" Krzysztof
Kozłowski i Witold Bereś zbierali podpisy pod listem w obronie
Maleszki, ostatecznie zablokował go ksiądz Adam Boniecki. To była tylko
jedna z inicjatyw. Dziś zmieniła się koniunktura i nawet "Wyborcza"
musi pochwalić koniunkturalnie lustrację.
"Salon" i front obrony ubeków po raz pierwszy od
wielu lat przeżywają ciężkie chwile. Wałęsę załatwiła książka, Maleszkę
film. Wałęsa jest porażką historyczną. Przypadek Maleszki pokazuje wady
środowiska "Gazety Wyborczej" - hipokryzję i koniunkturalizm.
Zastępca redaktora naczelnego, Jarosław Kurski mówi,
że fakt, iż Maleszka pracował w "GW", gdy już wyszła na jaw jego
bezpieczniacka przeszłość, był ze strony redakcji aktem
chrześcijańskiego miłosierdzia. "Wyborcza" poczucie chrześcijańskiego
miłosierdzia miała zresztą zawsze dość wysublimowane: było miłosierdzie
wobec komunistycznych katów z UB czy SB, uznanie Jaruzelskiego i
Kiszczaka za "ludzi honoru". A z drugiej: pacyfikowanie myśli
niepodległościowej i oskarżanie prawicy o antysemityzm. Dla katów było
miłosierdzie, dla walczących o sprawiedliwość i wolność - nienawiść i
potępienie.
By jednak nie było zbyt różowo i by zbyt wielu z nas
nie cieszyło się, że mamy zmiany, gdyż Maleszki nie ma już na
Czerskiej, przyda się chłodny prysznic (taki jak kary dla zbrodniarzy z
"Wujka" - absolutnie nieadekwatne do zbrodniczości czynu). Wiadomo, że
agent może spać spokojnie. Co prawda będzie zeznawał przed
prokuratorami IPN, ale nie będzie można mu postawić żadnych zarzutów,
nawet jeśli udałoby się znaleźć dowody na współwinę. Według ustawy, IPN
może to zrobić jedynie w odniesieniu do funkcjonariuszy peerelowskiego
reżimu, a Maleszka takowym nie był. Był TW "Ketmanem", donosicielem.
Również prokuratura będzie bezradna, gdyż pobicie ze skutkiem
śmiertelnym uległo już przedawnieniu.
Ale jest jeszcze coś - pytanie o wiarygodność
mediów. Nie jest wiarygodną gazeta, w której pracuje choć pół agenta,
szczególnie jeżeli jest to gazeta, która przez wiele lat aspirowała do
sprawowania w Polsce rządu dusz.
Sprawa Lesława Maleszki uświadamia nam, że powinno
powrócić pytanie o rolę i wpływy agentów SB, a także Wojskowych Służb
Informacyjnych w mediach. "Nasza Polska" od początku opowiadała się za
pełną lustracją środowiska dziennikarskiego, gdyż nie do zaakceptowania
dla nas była i jest sytuacja, gdy informacje serwują nam dziennikarze
będący na smyczy oficerów prowadzących.
Lustracja dziennikarzy jest konieczna. Gdy jednak
nadarzyła się taka możliwość za rządów PiS, to m.in. za sprawą "GW"
wytworzono atmosferę jej potępienia, powstało wiele listów
protestacyjnych tzw. autorytetów, poświadczających, że weryfikowanie
przeszłości dziennikarzy mediów prywatnych to łamanie demokracji, a w
końcu Trybunał Konstytucyjny uznał ustawę lustracyjną przygotowaną
przez PiS za niezgodną z ustawą zasadniczą.
Do tej kwestii trzeba wrócić, gdyż wiedzy nie da się czerpać z kłamstw różnych Maleszków.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

