| Jaka będzie kobieta XXI wieku |
|
|
Koniec kobiecości czy era kobiet? Prognozują: Olga Tokarczuk, Wojciech Eichelberger, Joanna Klimas, Kinga Dunin, Elżbieta Adamiak i Paweł Śpiewak. Olga Tokarczuk. Koniec kobiecości? Olga Tokarczuk, pisarka, autorka powieści "Podróż ludzi Księgi", "E.E.", "Prawiek i inne czasy", "Dom dzienny, dom nocny" Zwiastunem zmian najbliższych w czasie wydaje mi się wydarzenie niezauważalne dla wielu: oto matki rosyjskich żołnierzy wysyłanych na front w Czeczenii wyciągają z transportów swoich synów i kategorycznie odmawiają ich uczestnictwa w kolejnych jatkach. Ten dramatyczny gest miałby szansę zmienić świat. Wierzę, że wszelkie wojny oszałamiają nas w ten sposób, że ulegamy regresji do najbardziej prymitywnych stanów rozwoju indywidualnego i społecznego, i dzielą ludzi w sposób najbardziej uproszczony - Oni walczą w obronie terytorium i stada, One ukrywają dzieci i rwą szarpie. Więc pokój - to jest podstawowy warunek mojego wieszczenia o następnym milenium. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to czeka nas rozwój nauk biologicznych, w szczególności medycyny, i w końcu, przepowiadam, około roku 2125 nastąpi kres kobiecości. Okaże się bowiem, że i mężczyźni, jeżeli zechcą, będą mogli zajść w ciążę, urodzić i wykarmić dziecko. Na początku będzie to tylko nowinka, aż mniej więcej w połowie tysiąclecia okaże się to, co zaledwie dziś przeczuwamy: że płeć jest tylko cechą biologiczną, z którą się rodzimy, jak kolor skóry czy kolor oczu. Że w istocie różnice między ludźmi są o wiele bardziej skomplikowane. Wielu mężczyzn okaże się wspaniałymi matkami, inni nie będą się do tego nadawać. Podobnie jest teraz z kobietami. Dojdzie do prawdziwego równouprawnienia płci. Oczywiście narobi to dużo zamętu - powstaną nowe kierunki filozoficzne, nowe religie albo nastąpi reinterpretacja starych. Wielu mężczyzn odetchnie z ulgą - milsze wyda im się chodzenie z dzieckiem na spacer niż walka o pieniądze i władzę w kostiumie granatowego garnituru. Kobiety także odetchną. Nikt nie odważy się w żadnym parlamencie powiedzieć, że "najważniejsza i najzaszczytniejsza praca kobiety przebiega w rodzinie". W ankietach (zapewne tylko wirtualnych) zniknie rubryka male czy female. Wystarczy, że ankietowany jest człowiekiem. No, może ci najbardziej pedantycznie nastawieni ankieterzy będą jeszcze próbowali skłaniać do dokładnego zdefiniowania rodzaju. Wtedy wpisze się kategorie male-female, female-male, male-male, female-female albo jeszcze bardziej skomplikowane. "Płeć jest wytworem umysłu" - tak będzie brzmiało pierwsze zdanie podręcznika wychowania seksualnego. Wszelkie konsekwencje roztopienia tego podstawowego dualizmu są dzisiaj trudne do wyobrażenia. Może zresztą brzmiałyby niedorzecznie. Obawiam się tylko, że ludzie znajdą sobie nowe, równie atrakcyjne podziały. W końcu gra w "my i oni" jest bardzo podniecająca Wojciech Eichelberger. Kobieta nowe ery Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, autor książek psychologicznych (m.in. "Kobieta bez winy i wstydu", "Zdradzony przez ojca") i programów telewizyjnych ("Okna") Będzie to kobieta wolna od nawyku brania na siebie winy i wstydu tych, na których niedojrzałość, nikczemność i okrucieństwo przymyka oczy, by móc ich kochać mimo wszystko. Będzie to kobieta wiedźma - świadoma całkowitej równoważności, symetryczności i komplementarności tego, co kobiece, i tego, co męskie we wszechświecie. Świadoma faktu, że zarówno to, co kobiece, jak i to, co męskie, bierze swój początek z absolutnej jedności i do tej jedności dąży i powraca. Świadoma, że to, co się jawi jako różne i dwubiegunowe, w istocie stanowi funkcjonalną jedność zdolną do tworzenia wszelkich form życia. Będzie wiedzieć, że wdech nie może zaistnieć bez wydechu, a wydech bez wdechu. Że noc nie może zaistnieć bez dnia, a dzień bez nocy. Będzie to kobieta świadoma tego, że być różną nie znaczy być gorszą i nie znaczy być lepszą. Dla niej poziome będzie tak samo dobre jak pionowe, bierne nie gorsze od aktywnego (a więc jajo nie będzie gorsze od plemnika), ciemne będzie tak samo ważne jak jasne, wilgotne równie potrzebne jak suche, a chłodne tak samo pożądane jak gorące. Miękkie będzie tak samo bezcenne jak twarde, okrągłe tak samo potrzebne jak podłużne. Tym samym będzie to kobieta pojednana z własnym ciałem, radosna, wibrująca i spokojna. Będzie to prawdziwa dziewica, kobieta sama w sobie, psychicznie i ekonomicznie niezależna od mężczyzny, a tym samym zdolna mądrze i prawdziwie go kochać. W końcu będzie to kobieta świadoma swego wewnętrznego, męskiego aspektu, zdolna do tego, aby go w sobie rozwijać i wzmacniać. Kobieta, która mądrze i śmiało będzie mogła sprawować władzę i stanowić prawa, bronić się, walczyć i zdobywać Paweł Śpiewak. Świat kobiet Paweł Śpiewak socjolog, historyk idei, publicysta. Stały współpracownik "Res Publiki Nowej" Kobiety będą walczyć o nieśmiertelność. Będą walczyć kolejnymi generacjami kosmetyków, co to mają usunąć cellulitis, zmarszczki, wypadanie i przetłuszczanie włosów. Jeśli nie wystarczą kosmetyki, jeśli nie wystarczy aerobik, fitness, jogging, wsparcia poszukają u chirurgów, wydłużając lub zmniejszając nosy, podbródki, zaokrąglając piersi i wydłużając nogi. Z pewnością ruszą z pomocą genetycy. Może odkryją gen młodości, radości, piękna. Na niezliczonych wybiegach salonów mody będzie można zobaczyć wszystko, co potrzebne kobiecie, by zawsze czuła się dobrze sama ze sobą. Kobiety będą coraz młodsze i coraz starsze, ale mimo to zechcą zachować jak najdłużej żywotność, wdzięk, urodę. Tym bardziej tak będzie, ponieważ wzrośnie konkurencja. W tym eleganckim i wyperfumowanym świecie toczyć się będzie walka o pozycję, uszanowanie, wzajemną atrakcyjność. W marszu ku emancypacji kobiety zechcą zachować czar i siłę przebicia, a przede wszystkim niezależność i dobrą samoocenę. Znikną nawet ostatnie bastiony zawodów i ról zarezerwowanych dla mężczyzn. Nastanie społeczeństwo równości. To kobiety będą wybierać pracę, zawód, partnerów i partnerki (słowo mąż straci swój sens), swoje potomstwo. Staną się w pełni niezależne finansowo. Nikt nie zdziwi się tym, że zajmą wszystkie miejsca w parlamencie lub staną na czele armii lub któregoś z Kościołów. Być może faceci poczują się trochę odepchnięci, czasem nawet niepotrzebni. (Banki spermy upodobnią się do takich jak Citibank czy Deutsche Bank, a ich akcje będzie można kupować na giełdzie). "Oni" nie będą już mogli tak łatwo szpanować swoją forsą. Zmienią się obyczaje. Jak równe, to równe, więc nie będzie nikt im ustępował z drogi, przepuszczał pierwszych w drzwiach. Kobiety będą płaciły rachunki w restauracjach. Feminizm obyczajowy pewnie wygra. A jednak pozostanie czułość, zachwyt nad wirującą spódnicą. Pozostaniemy tacy sami: tęskniąc za wieczną miłością i domem tak czułym i pięknym, jak obraz Botticellego. I wtedy okaże się, że postępu nie ma. Jest za to ta wieczna tęsknota za spełnieniem i nienasycenie, które zabierzemy ze sobą do tamtego świata Elżbieta Adamiak. Modlitwa o kobietę Elżbieta Adamiak, teolog, autorka "Milczącej obecności" - książki o roli kobiet w Biblii i Kościele, pierwszej polskiej pracy pisanej z perspektywy teologii feministycznej Spojrzenie w przyszłość może być naznaczone lękiem, ale też nadzieją, że dotychczas nieosiągalne w nowym czasie okaże się możliwe. Moim refleksjom nad rolą kobiety w religiach i w duchowości w trzecim tysiącleciu chcę nadać formę modlitwy będącej zawierzeniem wypowiedzianych spraw Bogu, z jednoczesnym usiłowaniem wypełnienia ich według Jego woli. Mottem tej modlitwy będą słowa zaczerpnięte z Biblii, kierowane do kobiet ogarniętych lękiem - Sary i Maryi, uzasadnionym lękiem wobec wielkich spraw Bożych, które działy się w nich i poprzez nie: "Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 37; por. Rdz 18, 14). Jakie są więc moje najgłębsze pragnienia? By w imię żadnej religii i żadnego Boga nie uzasadniano jakiejkolwiek formy dyskryminacji kobiet ze względu na ich płeć. By przywódcy religijni przeprosili za zło wyrządzone kobietom w przeszłości w imię ich religii lub bez wystarczającego sprzeciwu z jej strony. By religie i Kościoły nie tylko stały na straży równej godności kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, ale same stały się znakami życia we wspólnocie osób, w której jedna płeć nie jest podporządkowana drugiej. By zostały uznane kompetencje kobiet jako przywódczyń religijnych i kierowniczek duchowych z woli Boga prowadzących i kobiety, i mężczyzn drogami zbawienia. By religie stały się szkołą solidarności kobiet - tych z przeszłości, stojących u źródeł, tych dziś żyjących i tych, które dalej poniosą tradycję. By duchowa, religijna, teologiczna praca kobiet przyczyniła się do burzenia barier dzielących wyznawców różnych religii i członków różnych Kościołów. By kobiety stały się rzeczniczkami duchowości i religii prowadzących do jedności życia codziennego i Boga, wymiaru duchowego i cielesnego, kobiet i mężczyzn, silnych i słabych, ludzi i innych stworzeń, jedności sprzyjającej rozwojowi wszystkich we wzajemnych relacjach Joanna Klimas. Więcej smaku, stylu, finezji Joanna Klimas, z wykształcenia psycholog. Od pięciu lat zajmuje się projektowaniem mody Chciałabym, żeby ta przyszła kobieta była kobietą normalną. To paradoksalnie wielkie wyzwanie, bo trzeba dużej mądrości, żeby zachować równowagę w nienormalnym rozchwianym świecie. Żeby ta kobieta umiała korzystać z tego, co dostała w darze od Pana Boga. A dostała dużo: serce do kochania, mózg do myślenia, brzuch do rodzenia... Żeby nie dała się ponieść wersji "zamrożonej" w środku bizneswoman, jeśli tak naprawdę chce mieć dużo dzieci i piec w domu chleb. A jeśli pragnie i tego, i tego, niech sobie tego nie odmawia. To wersja kobiety dojrzałej, świadomej wolności swoich wyborów, potrzeb, smakującej życie we wszystkich, także trudnych, jego przejawach. Odwaga bycia sobą oczywiście często boli i kosztuje, ale to uczucie "bycia żywym" jest warte ryzyka. Czego trzeba tej kobiecie oprócz własnej świadomości i siły? Mężczyzny oczywiście - dorosłego, mądrego, wrażliwego i silnego... Bardzo bym chciała, żeby kobieta przyszłości miała więcej smaku, wrażliwości na to, co nazywam "sztuką życia codziennego". Finezja, prostota, przewrotność estetyczna długo jeszcze będą u nas traktowane jako rzeczy mało istotne albo, co gorsza, odbierane negatywnie. Jestem przekonana, że to, jak się ubieramy, jak wyglądają nasze domy, jak podajemy do stołu, to coś więcej niż tylko estetyka. To przestrzeń, w której budujemy nasze ja czy - jak wolę myśleć - nasze dusze, gdzie spotykamy innych, wyrażając tym nasz do nich stosunek Kinga Dunin. Rok 2084 Kinga Dunin, krytyk literacki, pisarka. Ostatnio wydała powieść "Obciach". Felietonistka "Wysokich Obcasów" Na ekranie najpierw pojawiło się zbliżenie twarzy pani prezydentki, a dopiero później kamera objęła całą postać. Wąskie czarne spodnie ściśle opinały jej dobrze umięśnione nogi, buty - bez trudu rozpoznałem, firmowe, najki-miłosz - do tego luźna tunika, niebieska w złote gwiazdy. Obok stał pan prezydentowy. Pięknie dziś wygląda - pomyślałem. - Ale w takiej kiecce każdy by wyglądał świetnie. No i jak zawsze, znakomicie uczesany! Tuż za nimi generał, te staroświeckie mundury mają jednak swój wdzięk! Z kim dzisiaj przyszedł? Niebrzydki chłopak, ale czy on naprawdę musi się afiszować z każdym nowym przyjacielem? Taki minister oświaty, nie dość, że wciąż w tych samych dżinsach, to i z tą samą żoną. Inna sprawa, że obywatelski pakt solidarności ministerki obrony i tej romskiej księżniczki też trzyma się latami. O, teraz pokazują korpus dyplomatyczny... - A co to? Ta para, tam z boku. Ale kosmicznie wyglądają! Ten pan, w ciemnym wdzianku, i obok pani. W takim samym wdzianku, tylko bez spodni. - To wdzianko to garnitur, a ona ma na sobie garsonkę. To chyba Polacy. - Wiem! Widziałam kiedyś film z tego rezerwatu. Podobno tam nie było depatriarchalizacji. To jakieś pokręty! - Każda ma prawo do odmienności kulturowej. Oni wierzą, że najważniejszy jest podział według płci. Stroje, zajęcia, szkoły, sposoby zachowania - wszystko jest u nich zarezerwowane albo dla kobiet, albo dla mężczyzn. - Tak jak było u nas sto lat temu? - Bardziej. Odkąd wprowadzili Edykt Różnicy... Chyba chodzi o to, że według ich wierzeń jeśli kobiety i mężczyźni nie trzymają się ściśle swoich ról, to upodobniają się do siebie i robi się nudno. - Czyli tak jak u nas? - Nie zawracaj mi głowy! Szanujemy ich jak wszystkich. Są normalni inaczej. O Bogini, te dzieciaki są takie męczące! Czy to się nigdy nie zmieni? |
