| Dys-edukacja |
|
|
Janusz Korwin-Mikke, 27.10.2006 Dopiero niedawno (ja nie oglądam telewizji i rzadko słucham radia) dowiedziałem się o dramacie w Gdańsku. Chodzi o nieszczęsną dziewczynkę, która popełniła samobójstwo. Postępowi nauczyciele mówią, że to z braku... szkolnego psychologa! Nie, proszę Państwa!! Przyczyna jest to, że nadal żyjemy w kraju nienormalnym, w kraju nadal sowieckim. Całe prawie szkolnictwo jest zresztą nadal zsowietyzowane! W kraju normalnym obowiązywała zawsze dys-edukacja. Dziewczynki miały własne szkoły - chłopcy własne. I tu i tam zdarzały się rozmaite incydenty. Nie mające jednak charakteru erotycznego - a poza tym upokorzenie wobec przedstawicieli przeciwnej płci o wiele trudniej znieść. Od 40 lat domagam się przywrócenia dys-edukacji - a moim głównym przeciwnikiem jest to, że... ONI usunęli ze słowników słowo "dys-edukacja"! "Ko-edukacja" - owszem, istnieje. Jak u Orwella w "1984": usuwa się niewygodne słowa - i polityczny przeciwnik jest bezradny. Więc, do Diabła: zacznijmy wreszcie mówić i pisać o dys-edukacji. W przeciwnym razie rozwydrzenie będzie sie posuwało. I takich dramatów - oraz dziesiątków tysięcy mniejszych dramacików - będzie coraz więcej. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
