| Agenci z tego świata |
|
|
Igor
Zalewski dla "Życia
Warszawy" z 23 czerwca 2006 roku.: Kilku bardziej znanych z nazwiska współpracowników SB wegetuje gdzieś na marginesie zawodu. Może tu i ówdzie tkwi jeszcze jakiś były agent. Ale coraz częściej pierwszoplanową rolę w mediach odgrywają ludzie zbyt młodzi, by SB była zainteresowana złowieniem ich do swojej sieci. Ważniejszy jest – moim zdaniem – problem tych dziennikarzy, którzy
z tajnymi służbami współpracowali po 1989 roku. A że
tacy byli, przekonałem się nieomal na własnej skórze, i to właśnie w Życiu
Warszawy. W latach 90. kręcił się po Sejmie – zresztą czasami jeszcze w nim
bywa – niejaki Jerzy P. Trochę dziennikarz, trochę doradca polityków PSL –
wtedy takie hybrydy jeszcze nie budziły wielkich oporów. Z racji swych
politycznych kontaktów, Jerzy P. był dla nas dobrym źródłem informacji. W dodatku
mieliśmy miły kontakt na gruncie towarzyskim. Informacje
Jurka zawsze były prawdziwe. Pewnego razu przyniósł nam wieść o – absolutnie
pewnych – związkach ze Stasi Zbigniewa Siemiątkowskiego. Był on wówczas
kandydatem na wiceministra obrony narodowej. Para moich przyjaciół – dziś
zresztą znanych dziennikarzy – dała się podejść. Nie zachowali – a raczej nie
zachowaliśmy – odpowiedniej ostrożności, nie zweryfikowaliśmy informacji.
Opublikowaliśmy ją i skrzywdziliśmy człowieka. Siemiątkowski otrzymał przeprosiny,
ale stanowiska nie objął. Zaraz
po tym wydarzeniu Jerzy P. stracił nami zainteresowanie. Przestaliśmy mu ufać,
więc staliśmy się mało przydatni. Było dla nas jasne, że sympatyczny Jurek to
narzędzie służb specjalnych, które grały własną, mało zrozumiałą dla innych
grę. I gdybym sam tego nie przeżył, pewnie nie wierzyłbym, że takie rzeczy się
zdarzają. Układy,
agenci, prowokacje – to słowa, wydawałoby się, z innej rzeczywistości. A jednak
ona jest bardzo blisko. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
